wtorek, 1 marca 2016

Rozdział 22

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kamila
Obudziły mnie promienie słońca na twarzy. Byłam bardzo zmęczona więc wtuliłam się bardziej w moją poduszkę. Leżałam tam jeszcze chwilę, aż uświadomiłam sobie, że na pewno nie leżę na swoim łóżku, bo słońce tam nie dochodzi. Otworzyłam powoli oczy i zobaczyłam, że leżę na Mikołaju. Od razu szybko się podniosłam na co Mikołaj tylko cicho jęknął i zaczął machać rękami. Gdy nie mógł mnie znaleźć, zaczął mówić.
-  Kamiś chodź tu i się do mnie przytul. – ja na to nie zareagowałam, przez co Mikołaj otworzył lekko oczy. Zanim to zauważyłam już mnie złapał i przyciągnął do siebie. – Nie ładnie się tak nie słuchać. – mówiąc to wtulił mnie w swoją klatkę.
- Mikołaj musimy wstać. Dziś jest wtorek, musimy iść do szkoły. – powiedziałam, ale wcale nie chciałam, żeby mnie puścił. Było mi na prawdę wygodnie.
- To co. Nic się niestanie, gdy nie pójdziemy.
- Chyba, żartujesz. Puść mnie i wstawaj, bo wyleje na ciebie zimą wodę.
- No dobra już wstaje. – powiedział podnosząc się na rękach i siadając. – A tak poza tym to, która jest godzina?
Dopiero wtedy wyciągnęłam telefon z kieszeni i popatrzyłam na zegarek. Od razu pobiegłam do szafy i wyciągnęłam z niej jakieś ciuchy.
- Jest już po 8. Właśnie mija pierwsza lekcja. - zaczęłam biegać po całym pokoju, a Mikołaj dalej siedział na podłodze i zaczął się cicho śmiać.
- Nie sądzisz, że dziewczyny specjalnie to zrobiły, żebyśmy zostali w domu. Przecież mogły nas obudzić, ale tego nie zrobiły. - powiedziałam, a ja dopiero teraz przypomniałam sobie o moich dwóch przyjaciółkach. Od razu chwyciłam za telefon, żeby do nich zadzwonić. 
- Przecież do nich nie zadzwonię, bo są na lekcji. - powiedziałam i zaczęłam iść w stronę łazienki. - Idę się szykować i ty też powinieneś, bo za chwile wychodzimy. 
Od razu wstał i złapał mnie w tali. Przycisnął mnie do swojej klatki piersiowej i szepną do ucha. 
- Co mogę zrobić, żeby cie przekonać do tego, żebyśmy zostali. - powiedział, po czym przygryzł lekko płatek mojego ucha. 
- Kochany nie ma chyba żadnej takiej rzeczy która skłoniłaby mnie do zostania w domu. 
- Jesteś tego pewna?? - powiedział i za nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć chwycił mnie mocniej w pasie i położył na łóżku. zaczęliśmy się całować. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mikołaj 
Całowałem tak jakby miał być o nasz ostatni pocałunek w życiu. Nie chciałem nawet przestać, gdy brakowało nam powietrza, ale Kamila się ode mnie odsunęła. 
- I co dalej tak pewna?? - zapytałem i się uśmiechnęłam. 
- No, ale musimy iść. Jak ty sobie to wyobrażasz. Jakbyś zapomniał ja jestem kujonką i nie opuszczam lekcji, nawet jak jestem chora. - powiedziała, a ja znów ją pocałowałem. - I co będziesz mnie tak całować, aż się nie zgodzę zostać??
- Taki jest mój plan, ale jeśli nie zadziała, to zacznę robić inne rzeczy podobne do tego. - powiedziałem, a ona szybko się zarumieniła. 
- No dobra niech ci będzie, tylko ze mnie teraz zejdź. - powiedziała, a ja się zacząłem śmiać, stając na prostych nogach. - Idę do kuchni zrobić jakieś śniadanie, co ty na to??
- Bardzo dobry pomysł. Idę z tobą. - powiedziałem po czym poszliśmy do kuchni. 
- To na co kochany masz ochotę na śniadanie?? - zapytała stając przy kuchence.
- Ty chyba dobrze wiesz na co ja mam najbardziej ochotę. - powiedziałem uśmiechając się do niej, na co się zarumieniła. - Ale zadowolę się naleśnikami. 
- Już się robi. - powiedziała i wyciągnęła patelnie i produkty potrzebne do śniadania.  
Gdy mieszała w misce składniki na ciasto, podszedłem do niej i przytuliłem do swojego torsu i zacząłem całować ją do szyi. 
- Mikołaj mieliśmy robić śniadanie, a nie się przytulać do siebie. - powiedziała, a ja tylko odwróciłem ją do siebie. 
- Ale ja wolę się przytulać do ciebie i się całować. - po tym ją pocałowałem.
oddała ten pocałunek, a ja automatycznie posadziłem ją na blacie. 
- Co się stało, że jesteś takim romantykiem. Wcześnie nie całowałeś mnie co chwilę. `
- tak jakoś. A co przeszkadza ci to?? - zapytałem, a ona zarzuciła ręce na moje ramiona. 
- Jakoś nie bardzo. Szczerze to nawet jest lepiej niż wcześniej. - mówiąc to uśmiechała się do mnie po czym mnie pocałowała. 
Ja tylko chwyciłem ją za uda i podniosłem, po czym zaniosłem do jej pokoju i położyłem na łóżku. 
- A śniadanie?? - zapytała, a ja zacząłem całować ją po szyi i włożyłem ręce pod jej bluzkę. 
- Poczekają w kuchni, aż ja nie zjem swojego. - powiedziałem pomiędzy pocałunkami. 
- Miki proszę cię, chodź do kuchni robić naleśniki, bo za chwilę zwariuje. - odsunąłem się od niej.
- Jesteś okropna. Nie dajesz mi się tobą nacieszyć jak jesteśmy sami. - powiedziałem robiąc smutną minkę, na co ona od razu pocałowała mnie w policzek. 
- Później ci to wynagrodzę, tylko zrobimy i zjemy śniadanie. - powiedziała i poszła z powrotem do kuchni. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kamila
Po tym incydencie już bez żadnych problemów zrobiłem śniadanie i nałożyłam na dwa talerze. 
- Teraz masz to zjeść. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek podając przed nim talerz. 
- Mam nadzieje, że się nie otruję. - powiedział, a ja uderzyłam go w tył głowy. 
- Jestem bardzo dobrą kucharką. - powiedziałam siadając obok niego i jedząc swoją porcję z naburmuszoną miną. 
- No już się nie obrażaj, tylko żartowałem. Jesteś cudowną kucharką i najnajnajlepszą dziewczyną jaką może sobie ktokolwiek wyobrazić. - powiedział, na co się uśmiechnęłam. 
Gdy zjedliśmy już poszliśmy do pokoju, położyliśmy się na łóżku i zaczęliśmy oglądać różne filmy. 

Kilka godzin później

Oglądaliśmy już chyba 4 film, gdy usłyszeliśmy otwierające się drzwi.
- Hej słodziaki. Jak spędziliście ten dzień?? – zapytała Niki.
Popatrzyłam na nią tak, że gdyby mój wzrok mógł zabijać to już dawno leżałaby na ziemi martwa. Mikołaj gdy to zobaczył pocałował mnie w policzek, na co od razu się uśmiechnęłam.
- Dlaczego nas nie obudziłyście?? – zapytałam, a Mikołaj bardziej mnie do siebie przytulił, żebym nie wybuchła gniewem.
- Bo tak słodko razem wyglądaliście i stwierdziłyśmy, że to był by grzech was obudzić. W szkole powiedziałyśmy, że źle się czuliście i dlatego was nie było.
- Ale macie dla mnie notatki, czy muszę wszystko przepisywać. – wtedy wyciągnęły dla mnie plik kartek.
Gdy je wzięłam od razu powiedziały.
- Są od Arnolda, bo my o tym kompletnie zapomniałyśmy. – uśmiechnęłam się na te słowa.
- Podziękuję mu jutro w szkole. – na te słowa Mikołaj puścił mnie, a gdy na niego popatrzyłam, widziałam w jego oczach złość. – Czy ty jesteś zazdrosny o mojego najlepszego przyjaciela??
- Nie prawda. – powiedział, ale na pierwszy rzut oka było widać, że kłamię.
- Nie kłam. Jesteś. – powiedziała i pocałowałam go w policzek.
- No dobra, jestem. Czy to naprawdę dziwne, że jestem zazdrosny o chłopaka z którym tak często się widujesz??
- Nie masz o co być zazdrosny. – powiedziałam, ale widziała, że go to zbytnio nie przekonuję. – Bardzo chciałabym ci wszystko o nim powiedzieć, ale nie mogę bo mu obiecałam, ale porozmawiaj z nim to zrozumiesz, że zazdrość o niego jest bezpodstawna.
- Dobra niech ci będzie. – powiedział, po czym puścił mnie i wstał z łóżka, na co ja tylko jęknęłam z niezadowoleniem.
- Gdzie się wybierasz?? – zapytała Niki.
- Do domu, bo za nie długo mamy trening, a ja nie mam ze sobą rzeczy. Wiecie moja trenerka jest bardzo wymagająca. – powiedział i wszyscy się zaśmialiśmy.
- Dobra idź. Do zobaczenia na treningu. – powiedziała wstawiając w łóżka i całując do na pożegnanie.
Po tym jak poszedł razem z dziewczynami zaczęłam się szykować.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mikołaj 
Gdy wróciłem do domu, szybko naszykowałem sobie torbę i wziąłem prysznic.
Po jakim czasie przyszli po mnie chłopacy i razem poszliśmy na trening.
- Czemu was nie było wczoraj?? – zapytał Olek, gdy weszliśmy do szatni.
- Byliśmy na kręglach. – powiedział Łukasz, a ja miałem ochotę go udusić, za te słowa.
- Oj to oberwie się wam dzisiaj. Ale żałujcie, że was nie było, bo dużo rzeczy dziewczyny nam pokazały.
- I tak damy radę was pokonać. – powiedział Łukasz.
- Jak chcesz, możemy spróbować. Kamila na pewno się zgodzi.
- Ok.
Po chwili byliśmy już na boisku, staliśmy w rzędzie i czekaliśmy aż dziewczyny do nas przyjdą.
- Cześć chłopcy. Jak tam samopoczucie dzisiaj. – zapytała Kamila patrząc na mnie, na co puściłem jej oczko.
 - Mamy nadzieje, że dobre, bo mam ochotę złoić wam dziś tyłki. – powiedziała Niki.
- Przez to , że części z was nie było na ostatnim treningu, będą oni mieli 3 kółeczka więcej do przebiegnięcia. – powiedziała Sylwia, a cała drużyna chórem zaczęła wypowiadać swoje niezadowolone opinie. –
- Ej, cisza. To ja podjęłam tą decyzję i wam nic do tego. Jeszcze nie usłyszeliście o co dokładnie chodzi, a już słyszę jak marudzicie. – powiedziała Kamila.
- Tamci mają trzy kółeczka więcej, a trzy pierwsze osoby, które skończą swój bieg mają trening laby i pomogą nam w prowadzeniu następnych ćwiczeń. – powiedziała Sylwia.
- Uwierzcie mi warto, bo jak ja uwielbiam ten sport, to dzisiejszy trening, byłby dla mnie katorgą. –Niki dodała.
- Okej, zaczynamy. Ustawcie się na starcie i biegniemy 15 kółeczek. – powiedziała Kamila. 
Po jakimś czasie wszyscy skończyli biegać. Pierwsi na mecie byli: Olek, Kondrat i Tomek. Później zaczęliśmy normalny trening. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kamila
Po godzinie chłopach byli już całkiem bez życia. Stwierdziła, że nie ma co ich jeszcze bardziej męczyć i powiedziała, że to koniec treningu. Byli bardzo zadowoleni z takiego obrotu sprawy i szybkim krokiem udali się w stronę szatni.
- I jak tam dziewczyny z naszym zakładem. Jak dobrze mi się wydaje jestem na prowadzeniu. - powiedziałam usmiechajac się, gdy usiadlysmy jak zawsze na murawie po treningu.
- Ją się poddaje. - powiedziała Sylwia, a mi na twarzy uśmiech jeszcze bardziej się zwiększył. 
- A jak z tobą Niki?? 
- Ohoho nawet na to nielić. Ją nigdy nie poddaje się bez walki. - powiedziala, a my razem z Sylwia tylko cicho się zasmialysmy. - Mam jeszcze czas, a ty bardziej, że tydzień dopiero się zaczął. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mikołaj
Po treningu zastanawiał em się czy nie pójść do dziewczyn, ale stwierdziłem, że już wystarczająco czasu wiedziałem z Kamilą. A co jeśli się jej znudzę?? Postanowiłem więc wrócić z chłopakami do domu.
- I co gadales z nią o tym, co wczoaj wynikło z naszej rozmowy?? - zapytał Maciek.
- Nie wiedziałem jak  zacząć i przez to znia nie rozmawiałem.
- Wiesz, że musisz jej to kiedyś powiedzieć.
- Wiem, ale przy niej jestem cały w nerwach. 
- Dobra skończony o tym gadać. - powiedział Łukasz.
Później wrocilem do domu i polozylem się spać.

czwartek, 7 stycznia 2016

Rozdział 21

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mikołaj
I znów dzisiaj trzeba iść do szkoły. Zobaczymy co się tam wydarzy. Mam nadzieje, że dziewczyną udało się przekonać do tego żebyśmy nie ukrywali swojego związku.
Gdy dzisiaj wstałem i uszykowałem się do szkoły miałem jeszcze bardzo dużo czasu do przyjścia chłopaków. Włączyłem więc komputer i sprawdziłem swoje konta społecznościowe. Gdy już skończyłem, zszedłem na dół do kuchni i zjadłem śniadanie po czym wyszedłem do szkoły. Pod moim domem jak zwykle stali chłopaki.
- To co z tymi kręglami po lekcjach?? – zapytał Maciek, gdy szliśmy w stronę budynku szkoły.
- A co ma być. Idziemy od razu po ostatniej lekcji, a później na trening. – powiedziałem.
- A może trening sobie dziś odpuścimy?? – zapytał Łukasz, a ja od razu wiedziałem, ze coś kombinuję. Już chciałem coś powiedzieć , ale przerwał mi Maciek.
- Chyba cię pojebało. Przecież Kamila, by nas zabiła, a tak poza tym to ma mi przynieść te bilety dla Amandy na urodziny.
- Przecież nasz zakochaniec może nas wykręcić z treningu, a bilety może dać ci jutro. – powiedział z chytrym uśmieszkiem Łukasz.
- No też racja. Mikołaj proszę cię spróbuj chociaż. Nie będziemy musieli się spieszyć. – powiedział Maciek do mnie.
- Mogę spróbować, ale niczego nie obiecuje. – powiedziałem, po czym doszliśmy już do szkoły.
Weszliśmy do sali, w której  mieliśmy mieć teraz lekcje. Od razu gdy usiadłem obok mnie zaczęła się kręcić Daria. Chwilę po tym usłyszałem jakieś krzyki z za drzwi, a później wpadającą przez nie Kamilę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kamila
Obudziło mnie szturchanie w rękę. Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam Niki.
- Obudziłaś się wreszcie. Wiesz która jest godzina. Za pół godziny zaczyna się lekcja. – na te słowa wyskoczyłam z łóżka i podbiegłam do szafy.
- Jak to możliwe, że nie zadzwonił mi budzik. – powiedziałam i już chciałam szukać ciuchów do szkoły, gdy usłyszałam Sylwię.
- Nie musisz nic szykować wszystko jest już przygotowane w łazience, a jak tam skończysz to przyjdź do kuchni na śniadanie, które twoja mama zrobiła.
Po tych słowach pobiegłam do łazienki, gdzie wzięłam ekspresowy prysznic. Już miałam ubrać się w rzeczy, które naszykowała mi koleżanka, gdy zauważyłam co mi przegotowała. To mnie były ciuchy, w których chodziłam do szkoły. Już miałam iść z powrotem do pokoju by coś wybrać, ale przypomniałam sobie ile czasu zostało mi na do lekcji. Założyłam więc to co miałam w ręku i poszłam w stronę kuchni.
- Zabije cię za te ubrania, gdy już wrócimy po lekcjach do domu. A teraz chodźcie już do szkoły. – powiedziałam po czym wzięłam plecak i wyszłam z mieszkania.
To 5 minutach szybkiego marszu weszłyśmy do szkoły. Gdy miałyśmy już wejść do sali zatrzymała mnie Niki.
- A tak poza tym to w plecaku masz  bilety dla Maćka, które masz mu teraz dać.
- Chyba cię pogrzało?? Nie zrobię tego w szkole. – powiedziałam podniesionym głosem.
- Zrobisz. – powiedziała Sylwia i wepchnęła mnie do gabinetu.
Nie miałam innego wyboru tylko podejść do chłopaków i dać Maćkowi bilety, bo wiem że dziewczyny by mnie inaczej zabiły. Oczywiście obok nich jak zwykle kręciła się Daria.
- Co ty tu chcesz?? – zapytała się mnie Daria tylko jak do nich podeszłam. – Ooo widzę, że wreszcie zaczęłaś się lepiej ubierać, ale w starych szmatach i tak nie będziesz wyglądać dobrze. – powiedziała z chytrym uśmieszkiem na twarzy, ale też widziałam tam zdziwienie.
-  Nie twój interes co mam na sobie i co tu robię, bo to ciebie nie dotyczy. – powiedziałam w jej kierunku, po czym zwróciłam się do maćka podając mu kopertę. – Tu masz te bilety na koncert. Mam nadzieje, że twojej siostrze się spodobają miejscówki i możliwość wejścia za kulisy.
- Dzięki wielkie, jestem twoim wielkim dłużnikiem. – powiedział z uśmiechem. – Za tą pomoc jesteś zaproszona na te urodziny.
- Nie trzeba to nic takiego. Po prostu znam kilka ciekawych osób, które są mi dłużne. – powiedziałam i już miałam odejść, ale powstrzymały mnie stojące za moimi plecami dziewczyny.
- Może tak byś się przywitałam z Mikołajem. -  powiedziała Niki.
- A niby dlaczego miałaby??? – zapytała Daria.
- Może z tego, że jest jego dziewczyną. – powiedziała Sylwia, a Daria od razu odpowiedziała.
- Chyba cię ci się w głowie poprzewracało idiotko. Mikołaj nie mógłby być z taką dziewczyną jak ona.  Popatrz tylko na nią. Wygląda jakby życia nie miała. – powiedział, a Mikołaj już chciała coś powiedzieć, ale ja byłam szybsza.
- Naprawdę tak uważasz. To patrz. – powiedziałam podchodząc do Mikołaja i pocałowałam go.
Gdy już chciałam się od niego odsunąć , on złapał mnie i przyciągnął do siebie bliżej.
- Ej my tu też jesteśmy. – powiedział Łukasz, a ja znów chciałam się odsunąć, ale skończyło się tym, że byłam przyciśnięta przez Mikołaja do ławki.
Gdy już się ode mnie odkleił, oparł swoją głowę o moje czoło.
- Co one ci zrobiły, że sama z własnej woli mnie pocałowałaś i to nie pierwszy raz?? – zapytał, a ja cicho zachichotałam.
- Tego pytania nie powinieneś zadawać mi, ale raczej tym dwóm za tobą. – powiedziałam, a on w tym czasie ode mnie odsunął.
- Czy ktoś mi może to wszystko wytłumaczyć!!! – usłyszałam wrzask po mojej prawej stronie. Oczywiście była to Daria.
- Mogę ci to wszystko jasno wytłumaczyć. – powiedziałam z uśmiechem na twarzy. – Mikołaj jest moim chłopakiem i bardzo cię proszę żebyś się od niego odczepiła.
- Chyba śnisz kujonko. – powiedziała mi prosto w twarz.
- Kami wiesz, że i tak w szkole część prawdy już znają, więc nie musisz już być miła. – powiedziała Niki.
- Wiesz co racja Niki, dzięki. – powiedziałam w jej kierunku, po czym znów odwróciłam się w stronę Darii. – Teraz mnie posłuchasz kochana. Masz mi nie wchodzić w paradę, bo inaczej  skończy się to dla ciebie źle. – powiedziała i widziałam w jej oczach narastające zdziwienie i strach. Gdy tylko skończyłam, od razu odeszła od nas.
- No i wreszcie widzę nasza kochaną Kami. – powiedziała Sylwia.
- Kocham was!!!! – powiedział Mikołaj przytulając moje koleżanki, na co zrobiłam duże oczy. – Jak wyście to zrobiły??
- Było ciężko, ale się udało. A ty jesteś naszym wielkim dłużnikiem. – powiedziała Sylwia.
- Przez to wszystko musiałam wstać o 4, żeby wyłączyć ten chory budzik, by nie zadzwonił. – powiedziała Niki.
- Naprawdę jestem waszym dłużnikiem. – powiedział przytulając mnie do siebie.
- Dziewczyny chciałabym was w tym momencie uświadomić, że nie żyjecie. – powiedziałam całując go w policzek. W tej samej chwili zobaczyłam stojącego przez nami  zdziwionego Arnolda.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mikołaj
Kami w pewnym momencie szybko się ode mnie odsunęła. Nie wiedziałem czego to było przyczyną do czasu, gdy nie zauważyłem stojącego przed nami Arnolda.
- Cześć  Arnold. – powiedziała Kamila podchodząc do niego.
- Cześć  Kamila. Mogłabyś mi to wytłumaczyć?? Co ty masz na sobie i co robisz z nimi ?? – pokazał na mnie  i chłopaków.
- Słuchaj porozmawiamy dzisiaj na długiej przerwie. Wszystko ci wytłumaczę.- on tylko pokiwał głową i już chciał odejść, ale go zatrzymałem.
- A może jednak Kamila powiemy mu teraz o co chodzi. We dwójkę. – powiedziałem podchodząc do mniej i otaczając ją ramieniem.
- To chyba nie jest dobry pomysł.  – powiedziała Kamila.
- Jeśli ty nie chcesz powiedzieć to ja to zrobię. Z Kamilą jesteśmy parą od połowy wakacji. – powiedziałem dumnie w jego kierunku na co mu opadła szczęka.
Podszedł do najbliższego stolika po czym na niego usiadł.
- A wytłumaczysz mi swój strój??  – zapytał patrząc na Kamilę.
- To jest mój normalny strój nie do szkoły. – powiedziała ze smutną miną przez to bardziej wtuliłem ją w siebie.
Myślałem, że po tym Arnold będzie zły czy coś w tym rodzaju, ale on tylko uśmiechną się patrząc na Kamilę.
- A już wątpiłem, czy nadaje się na tego psychologa, bo nie potrafiłem cię rozgryźć. A tu się okazuje, że prawie wszystko co potrafiłem odczytać o tobie to prawda. - powiedział  śmiejąc się.
- Ej mówiłam ci, że masz w siebie nie wątpić. Przecież od samego początku wiedziałeś, że jestem bardzo skomplikowaną osobą.  Masz naprawdę wielki talent. Już na początku pierwszej klasy rozpracowałeś każdą osobę w naszej klasie.  Nie wiedziałam, że aż tak ważne jest dla ciebie zrozumienie i mnie. – mówiąc to podeszła do niego i przytuliła się. Poczułem się wtedy trochę zazdrosny o niego.
- Ale widzisz wszytko się wyjaśniło. – powiedział cały czas się uśmiechając. – Tylko wiesz jest taka sprawa. Muszę z tobą o czymś ważnym porozmawiać.  – powiedział już trochę bardziej zmieszany.
- Mówi mi tu zaraz o co chodzi??
- Wiesz mogliby porozmawiać o tym bez świadków. - powiedział, a ja już myślałem o tym, że ta rozmów nie będzie mi sprzyjać. – Musisz mi w czymś pomóc, coś wymyśliła.
- Ale, o które wymyśliła ci chodzi?? – zapytała, a on się tylko zaśmiał.
- To z numerem telefonu i twoim rozkazem dzwonienia do jakiejś niby ciekawej osoby. – powiedział, a Kamili oczy od razu się zaświeciły.
- I co zadzwoniłeś?? – zapytała z wielkim bananem na twarzy.
- No.
- I rozmawialiście??
- No.
- I się umówiliście??
- No. – w tym momencie Łukasz zaczął się z nich śmiać. Kami tylko spojrzała na niego i od razu przestał.
- Kiedy??
- No na sobotę. – powiedział zmieszany.
- Nie wierze. Mów mi tu zaraz o wszystkim. – powiedziała z piskiem Kamila na co zaśmiałem się cicho.
- A możemy o tym porozmawiać później, gdy jego nie będzie w pobliżu.  – powiedział znów pokazując na nas, a  dokładniej na Łukasza. – Wiesz chciałbym mieć jeszcze chodź trochę życia w tej szkole.
- Przecież ty mnie masz życia!! – usłyszałem głos Łukasza.
- Porozmawiamy po lekcjach.– powiedziała z zachwytem Kamila, po czym obróciła się do mojego kolegi. -  A jeśli chodzi o ciebie, uważaj sobie, żebyś ty swojego nie stracił.
- Dobra nie spinaj się tak. – powiedział, ale Kamila już na niego nie zawracała uwagi.
- Uwierz mi czeka cię istne przesłuchanie. – mówiła z uśmiechem w stronę Arnolda.
- Tego się obawiam. -powiedział z przerażeniem w oczach.
- Nie bój się do tego czasu ją trochę ujarzmię. – powiedziałem podchodząc do nich i przytulając do siebie Kami.
- Ujarzmisz?? W jaki sposób?? – powiedziała odwracając się w moją stronę.
- Może taki. – powiedziałem i pocałowałem ją. Niestety nie trwało to długo, bo zadzwonił dzwonek, na co jęknąłem zawiedziony, a Kamila zaczęła chichotać.
Wszyscy usiedliśmy na swoje miejsca, gdy do sali wszedł nauczyciel.
- Dobra na dziś było długie zadanie, więc jestem pewien, że więcej niż połowa z was go nie ma. Zróbmy tak. Kamila i Arnold do tablicy, będziecie rozwiązywać zadnia, a ci co go nie mają przepisują. Jakby co ja tego nie widzę, więc pod koniec lekcji zostawcie je na biurku do sprawdzenia. – powiedział, a cała klas się śmiała. Nasz nauczyciel od biologii był bardzo młody i lajtowy, więc cała klasa go lubiła.
Tak jak powiedział do tablic podeszła moja dziewczyna i Arnold. Gdy nauczyciel zobaczy Kamilę zagwizdał.  
- Droga Kamilo co ci się stało?? – zapytał.
- Pan się mnie nie pyta tylko tych dwóch siedzących obok mnie. – powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Nie no teraz wyglądasz bardzo ładnie i seksownie. – powiedział z bananem na twarzy nauczyciel. We mnie aż się zagotowało.
-  Proszę pana, pan jest moim nauczycielem. – powiedziała z lekkim oburzeniem.
- Niestety młody też jestem. – powiedział, a ja miałem wtedy ochotę podejść do niego i zatrzeć mu ten głupi uśmieszek z twarzy. Mało mnie obchodziło, że jest moim nauczycielem.
- Radzę panu nie mówić takich rzeczy, bo po minie mojego chłopaka wnioskuję, że nie jest tym zadowolony. – powiedziała Kamila puszczając mi oczko.
- Który jest takim szczęściarzem?? - zapytał ją nauczyciel patrząc na całą klasę.
- Ten w przed ostatniej ławce na samym środku. Jeśli pan dalej nie wiem to chodzi o tego który właśnie zabija pana wzrokiem. – powiedziała śmiejąc się.
- No, no panie Mikołaju nie spodziewałem się tego po panu. Trafić na taką dziewczynę to trzeba mieć szczęście. Mądra i do tego piękna. Mam nadzieje, że pana może czegoś nauczy.
- Tym niech się pan nie przejmuje. Ona mnie cały czas czegoś uczy i zadziwia mnie na każdym kroku. – powiedziałem z uśmiechem na twarzy, na co Kamila zrobiła się cała czerwona na twarzy.
Reszta lekcji zleciała mi szybko, a na przerwie znów złapałem Kami.
- Skarbie możemy chwilę pogadać?? – zapytałem jej z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Tak. O co chodzi?? – zapytała mnie.
- No bo jest tak sprawa. Chciałem z chłopakami iść na kręgle po szkole, ale musielibyśmy się pilnować, żeby nie spóźnić się na trening. – powiedziałem, a on dalej z takim samym wyrazem twarzy patrzyła na mnie. – I mam takie pytanie. Czy moglibyśmy nie przychodzić na trening. – zapytałem się i już miałem uciekać by słyszeć jak na mnie wrzeszczy.
- Jasne. – powiedziała beznamiętnie i zaczęła iść w stronę klasy, w której mieliśmy mieć teraz matmę.
- Czy ty się właśnie zgodziłaś?? – zapytałem podbiegając do niej.
- Tak. Jestem dziś w bardzo dobrym humorze, więc wam na to pozwalam, ale jutro biegniecie 3 kółeczka więcej. – powiedziała uśmiechając się do mnie, na co przelotnie pocałowałem ją w usta i poszliśmy razem pod odpowiedni gabinet.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kamila
Lekcje minęły mi dziś bardzo szybko, a po nich razem w dziewczynami wróciłyśmy. Gdy już byłyśmy w domu, siedziałyśmy wszystkie w kuchni.
- To co dziś chłopaki będą robić na treningu?? – zapytała mnie Sylwia wchodząc do kuchni.
- Dzisiaj niech sobie trochę pobiegają i zagramy mecz, bo szczerze powiedziawszy nie chce mi się nic. – powiedziałam jedząc kanapki przy stole.
- Ok. – powiedziały dziewczyny po czym usiadły obok mnie przy stole i zaczęły jeść.
Po jakiejś godzinie byłyśmy na boisku wraz z chłopakami, którzy biegali w koło boiska.
- Chodźcie już starczy!!! – krzyknęłam w stronę piłkarzy.
- To co dalej robimy?? – zapytał jeden w nich, gdy już stali wszyscy przeze mną.
- Zagramy mecz. Podzielcie się na dwie drużyny. – powiedziała do nich.
- Ale przez to że niema Łukasza, Maćka i Mikołaja to nie będzie dobrego podziału. – poddział Olek, a ja wtedy zastanawiałam się jak z tego wybrnąć.
- Wiecie co, my zastąpimy ich. – powiedziałam pokazując na mnie i dziewczyny.
Po chwili razem z chłopaki biegłyśmy po boisku.
Po jakiejś godzinie skończyliśmy treningu i chłopaki poszli do szatni się przebrać, a my usiadłyśmy na murawie i zaczęłyśmy rozmawiać.
- Jak ja tęskniłam za tym wszystkim. - powiedziałam kładąc się na trawie.
- Jak dobrze rozumiem, że wcześniej nie miałaś w ogóle czasu wolnego. - powiedziała Niki uśmiechając się do mnie.
- A żebyś wiedziała. Wcześniej jedyne co robiłam, gdy wróciłam do domu, to robienie lekcji. - powiedziałam i cicho się zaśmiałam.
- To przy nas trochę od tego odpoczniesz i się zabawisz. Chodź coś mi się wydaje, że nawet, gdy wyjedziemy to Mikołaj nie da ci spokoju. - powiedziała Sylwia śmiejąc się.
- No mam nadzieje, że nie będzie to za częste.
- Czy ty musisz być dla niego aż taka szorstka. Przecież na pierwszy rzut oka widać, że jest w tobie zakochany po uszy, a ty za każdym razem robisz wszystko by tego nie zauważyć. - powiedziała Niki już bardzo poważnie.
- Może trochę, ale to tylko dlatego, że przy nim czuję się tak dziwnie. Jeszcze chyba tak nie  przy żadnym wcześniejszym chłopaku. Chciałabym się trochę przy nim trochę wyluzować, ale nie wiem jak. - powiedziałam czerwieniąc się na twarzy. Byłam pewna, ze teraz wyglądam jak burak.
- A może tak dałabyś mu trochę poprowadzić. Wiem, że lubisz mieć wszystko poukładane tak jak ty chcesz, ale on na pewno nie zrobi ci krzywdy.
- Och jakie to trudne. Wiem, że to byłby dobry pomysł, ale boje się, że po tym nie będzie już chciał się ze mną zadawać.
- Dziewczyno co ty gadasz. Przecież on patrzy na ciebie jak na jakiś święty obrazem, albo największy cud świata. Ja sama bym chciała, żeby jakiś chłopak popatrzył na mnie chodź w części tak jak Mikołaj patrzy na ciebie. - powiedziała z lekkim wyrzutem Sylwia.
- Ale to nic nie zmienia. Nie wiem, czy cokolwiek potrafiłoby udowodnić to, że mnie kocha. - powiedziałam z wielkim smutkiem.
- Jeśli ci to pomoże to razem z Sylwią trochę go wypytać co dokładnie do ciebie czuję, ale jestem na 100, ba 1000% pewna, że nie usłyszysz nic innego, niż to co już od nas usłyszałaś. - powiedziała Niki. Na te słowa przytuliłam je.
- Dzięki dziewczyny. Jesteście najlepszymi przyjaciółkami na świecie.
- Dobra idźmy już do tej szatni się przebrać, bo nie wrócimy przed wieczorem do domu. - powiedziała śmiejąc się Sylwia.
Po tym zaczęłyśmy iść w stronę szatni, by się przebrać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mikołaj
Przez lekcje zastanawiałem się dlaczego Kamila zgodziła się nas puścić z treningu, ale nie miałem pomysłu.
Gdy usłyszałem dzwonek, który ogłosił koniec ostatniej lekcji, po czym poszedłem do szafki zostawić podręczniki. Po chwili obok mnie stali moi koledzy.
- Bo wreszcie nam nie powieszałeś. Możemy nie iść na trening? - zapytał Maciek.
- Tak. Kamila się zgodziła. Nawet nie musiałem jej prosić. - powiedziałem kierując się w kierunku wyjścia ze szkoły.
- Jak to?? - zapytał Łukasz ze zdziwieniem idąc za mną.
- Tak po prostu. powiedziała mi, że dziś ma dobry humor, więc możemy iść a jutro mamy tylko pobiec o dwa kółka więcej za dzisiejszy trening. - powiedziałem i zacząłem się kierować w stronę najbliższej kręgielni.
- Czyli jednak musimy zrobić coś na to, że nie ma nas dzisiaj na treningu.
- A co nie dasz rady przebiec dwa kółeczka więcej? - zapytałem patrząc na Łukasza, na co on tylko prychną. - A tak poza tym wydaje mi się, że to tylko po to, żeby chłopaki się nie czepiali. - powiedziałem.
W tym właśnie momencie doszliśmy na kręgielnie. Gdy weszliśmy do środka od razu zaczęliśmy się przygotowywać do gry. Jak już każdy nas był gotowy, zaczęliśmy grę.
- Co wy na to, żeby ten kto wygra mógł kazać innym zrobić jakieś głupie rzeczy. Coś w stylu wyzwań. - zaproponował Maciek.
- Coś ty, takie rzeczy robią dziewczyny. - powiedział Łukasz.
- Mi się tam podoba. - powiedziałem, na co Łukasz popatrzył na mnie z byka. - Łukasz potraktuj to jak wyzwanie.
- Jeśli mam patrzyć na to w taki sposób to spoko. Jeśli tak bardzo chcecie to niech wam będzie.
Graliśmy tak ok. 2 godzin, po czym okazało się, że Maciek wygrał.
- No dobra stary, mów jakie są te wyzwania. - powiedział Łukasz gdy siedliśmy przy naszym stoliku.
- Dobra zacznijmy od ciebie. Widzisz te dziewczyny przy stoliku w rogu sali. - popatrzyliśmy wszyscy w ich stronę. - Masz do nich podejść i przynieść numer od jednej z nich.
- Łatwizna. - powiedział po czym poszedł w kierunku wyznaczonego stolika. o niecałych 5 minutach wrócił do nas w serwetką, na której były napisane 3 numery.
- Teraz ty. - powiedział Maciek. - Przyznaj się co czujesz do Kamili, ale tak na prawdę.
- Szczerze to sam nie wiem. Gdy jest obok mnie, po prosu czuję się lepiej. Nie wiem dlaczego, ale cieszę się, gdy wywołam na jej twarzy uśmiech. Lubię ją całować i przytulać. Jestem szczęśliwy, gdy wiem, że jest bezpieczna. - powiedziałem uśmiechając się, bo zobaczyłem jej twarz przed oczami.
- Aż chce mi się rzygać. - powiedział Łukasz, za co od razu oberwał w tył głowy od Maćka.
- Pomogę ci to wszystko złożyć w jedną całość. Zakochałeś się Mikołaj.
- Wiesz co chyba muszę ci przyznać rację.
- Dobra chodźmy już stąd bo za chwilę nie wytrzymam. - powiedział Łukasz, po czym zaczęliśmy się zbierać do domów.
- Wiecie co chłopaki ja się jeszcze muszę przejść. - powiedziałem, żegnając się z nimi.
Po chwili już był pod  boiskiem i czekałem, aż Kamila wyjdzie do domu.
Już po jakiś 10 minutach zobaczył idące w jego kierunku trzy roześmiane dziewczyny.
- Mikołaj, co ty tu robisz? - zapytała zdziwiona Kamila.
- Czekam na ciebie, bo chciałem z tobą porozmawiać. - powiedziałem.
- Jeż co jest dziś zimno na dworze, więc chodź do mnie tam porozmawiamy. - powiedziała i wszyscy zaczęliśmy iść w kierunku mieszkania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kamila
Gdy doszliśmy do domu zastanawiałam się o czym tak ważnym Mikołaj chciał ze mną porozmawiać. Był bardzo spięty, więc nie wiedziałam czego się spodziewać, chodź wiem, ze nie jest to dla niego łatwe.
Dziewczyny poszły do mojego pokoju by nam nie przeszkadzać, a ja z Mikołajem do kuchni.
- Więc o czym chciałeś porozmawiać?? – zapytałam wstawiając wodę na herbatę.
- Wiesz, bo ja chciałem ci powiedzieć… powiedzieć, że… znaczy… ja tak jakby… może trochę… - jąkał się strasznie.
- Mikołaj uspokój się i powiedz mi to na spokojnie. – powiedziałam podchodząc do niego.
- Tylko problem jest w tym, że ja nie wiem jak ci to powiedzieć. – po tych słowach zamilkł chwilę. – Albo wiesz co już chyba wiem. – powiedział podchodząc do mnie. Złapał mnie mocno za ramiona i
pocałował z wielką namiętnością.
Nie spodziewałam się tego ale szybko oddałam pocałunek. Mikołaj od razu przyciągną mnie bliżej siebie i posadził na znajdującym się obok nas stolę. Ręce położył na mich biodrach, a ja swoje włożyłam w jego włosy. Zaczęłam ciągnąć go za końcówki na co jęczał mi w usta przysuwając mnie jeszcze bliżej siebie. Objęłam jego biodra nogami, by się ode mnie nie odsuną, a on przestał mnie całować i przeniósł swoje usta na moją szyję. Zaczęłam jęczeć, gdy zaczął ssać moją skórę pod uchem.
- HHHHHHHHyyyyyyy – usłyszeliśmy z drzwi o kuchni. Gdy odwróciliśmy tam głowy, zobaczyliśmy tam stojącą Sylwię.
- K…a. – powiedział pod nosem Mikołaj.
- Sorry, że wam przeszkadzam, ale woda się gotuję. – powiedziała, a ja dopiero teraz usłyszałam gwizd czajnika. 
Szybko odepchnęłam od siebie Mikołaja i pobiegłam wyłączyć gazówkę.
- To ja wam już nie przeszkadzam. – powiedziała Sylwia wychodząc z kuchni.
Razem z Mikołajem patrzyliśmy na siebie zmieszanym wzrokiem.
- Przepraszam cię Kamiś, trochę mnie poniosło. – pierwszy odezwał się do mnie.
- Wydaje mi się, że nie tylko ciebie. – powiedziałam lekko się rumieniąc.
- To chyba ja już pójdę. – i już chciał wyjść z kuchni, ale go zatrzymałam.
- Nie czekaj. – powiedziałam, a on od razu odwrócił się w moją stronę. – Może zostaniesz i obejrzysz z nami jakiś film?
- Bardzo chętnie. – powiedział uśmiechając się do mnie.
- To idź do mojego pokoju wybrać coś z dziewczynami, a ja w tym czasie zrobię popcorn i jakieś przekąski. – powiedziałam uśmiechając się do niego, aż wyszedł z pomieszczenia.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mikołaj
Jak bardzo byłem wściekły, gdy Sylwia nam przerwała w kuchni. Oczywiście jak zwykle od dłuższego już czasu.
- Cześć znów. Kamila wysłała mnie do was, by pomóc w wyborze filmu. – powiedziałem wchodząc do pokoju, w którym siedziały dziewczyny.
- A czemu nie siedzisz z nią w kuchni? – zapytała z lekkim zdziwieniem Niki.
- Jej zapytaj. – powiedziałem patrząc przy tym zabijającym wzrokiem na Sylwię.
- No co moja wina. Nie trzeba było włączać tej wody wcześniej. A tak poza tym to Kami by się na nic nie zgodziła. Jest zbyt porządna i nieśmiała. – powiedziała Sylwia.
- Możliwe, ale wtedy dostałbym kosza od niej, znów, ale jednak od niej. – powiedziałem na co Niki się zaśmiała. – Z czego się śmiejesz??
- Z waszej dwójki. Wyglądacie przekomicznie. A tak poza tym ani jedno, ani drugie nie ma racji.
-  Jak to?? – powiedzieliśmy  razem z Sylwią.

- Po pierwsze Kamila nie daje ci kosza, tylko po prostu boi się oddać ci inicjatywę. Po drugie Kami wcale nie jest porządna, ale o tym jak wybierzemy film. - powiedziała Niki, a my od razu siedliśmy przy komputerze wybierając film, który będziemy oglądać.  
Po chwili film już był wybrany, a my siedzieliśmy i czekaliśmy na to aż Niki zacznie swoją opowieść.  
- No to któregoś razu jak Kamila przyjechała do nas na wakacje poszłyśmy na domówkę do jednego z moich kolegów. Ciebie wtedy Sylwia nie było, bo byłaś na jakimś spotkaniu rodzinnym. Siedziałyśmy tam trochę, a Kami chyba miała jakiegoś lekkiego doła, bo trochę za dużo wypiła. Dobra trochę więcej niż trochę. I zaczęła tańczyć na stole. - tym momencie do pokoju weszła Kami. 
- Ty im nie opowiadasz o tej imprezie? - zapytała, a Niki tylko pokiwała głową. - Niki miałaś o tym nikomu nie mówić. Byłam wtedy bardzo pijana i nic z tego nie pamiętam.  
- Ale kobieto jak tańczyłaś wtedy na tym stole, wszyscy dosłownie wszyscy chłopacy się na ciebie gapili. I uwierz byłaś wtedy baaaardzo seksowna, bo nawet Adamowi staną, a on jest gejem. 
- Po pierwsze nie rozmawiajmy o tym, po drugie nie prawda. A teraz zacznijmy oglądać film, który wybraliście. - powiedziała siadając i wtulając się we mnie.  
-Zanim to, poczekajcie. - powiedziała Niki i zaczęła grzebać w telefonie. - O już znalazłam już. Mikołaj obejrzyj to i przyznasz mi racje.  
Podała mi swój telefon, na którym był włączony jakiś film. Po chwili już widziałem na telefonie obraz Kami tańczącej na stole. Od razu zaczęło mi się robić gorąco. Kami wyrwała mi telefon i wyłączyła film.  
- Miałaś to usunąć!!! - krzyknęła do Niki oddając jej telefon, na co ona tylko się uśmiechnęła.  
- Zatańczysz tak dla mnie kiedyś? - zapytałem Kamil i całując ją w czubek głowy. 
- Nigdy. - powiedziała bardziej się we mnie wtulając.  
- Czyli będę musiał cię upić. - powiedziałem obejmując cię rękami i nachylając się do twojego ucha. - A tym filmiki byłaś tak seksowna, że gdyby nie twoje koleżanki chętnie wziąłbym cię bez wahania na tej podłodze. - poczerwieniała na twarzy tak, że wyglądała jak mały buraczek. 
- Wiece co, włączmy już ten film. - powiedziała, a dziewczyny tylko się uśmiechnęły i włączyliśmy film.  
Gdy go oglądaliśmy widocznie byliśmy bardzo zmęczeni, bo zasnęliśmy wtuleni w siebie.  
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Czy ktoś to jeszcze w ogóle tu czyta. Proszę o jakikolwiek odzew, bo nie wiem, czy opłaca mi się to tu wstawiać!!!!!!!!


















sobota, 5 grudnia 2015

Rozdział 20

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mikołaj
Cała noc myślałem o tym co wydarzy się w domu Kamili jak tam przyjdę. Następnego dnia wstałem bardzo wcześnie i od razu zacząłem się szykować. Gdy już byłem gotowy wszedłem na dół. Moja mama była bardzo zdziwiona gdy zobaczyła mnie o tej porze na nogach.
- Skarbie czy ty przypadkiem nie jesteś chory. Wiesz że dziś jest niedziela, a na zegarku można zobaczyć godzinę 8:00. Wiesz o tym dobrze, prawda??
- Tak wiem o tym mamo. Po prostu dziś idę o Kamili i przez to nie mogę spać. - powiedziałem siadając przy stole obok mojej mamy.
- Co tam dziewczyna zrobiłam z  moim synem?? Muszę jej za to podziękować. - powiedziała a ja zacząłem chichotać. - A co macie w planach??
- Obiecałem, że pomogę jej pięć ciasteczka dla jej kolegi, który nam pomógł.
- Nie wiem czy to dobry pomysł. Przecież ty nie umiesz zagotować nawet wody na herbatę. - powiedziała chichocząc.
- Bardzo śmieszne mamo. Ja po prostu nie mam talentu kulinarnego, ale pomóc zawsze mogę.
- Mam nadzieję, że nie spalisz jej domu. A tak na serio to co chcesz na śniadanie??
- Obojętnie tylko, żeby było jadalne.- powiedziałem po czym wróciłem do swojego pokoju.
Później zrobiłem kilka mało znaczących rzeczy. Aż wybiła godzina 13:30, więc wyszedłem i poszedłem w stronę domu Kamili.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kamila
Gdy wstałam dziewczyny jeszcze spały, więc poszłam do kuchni by zrobić śniadanie. Jak już skończyłam smażyć naleśniki, wróciłam do pokoju by obudzić dziewczyny. Podeszłam więc do łóżka, na którym spała Sylwia i  zaczęłam szturchać ją w ramię.
- Sylwia wstawaj. Śniadanie na stole. – ale usłyszałam tylko cichy jęk. – Jeśli teraz nie wstaniesz, wrócę do kuchni po szklankę zimnej wody i wyleje ją ci na głowę. – powiedziałam, a ona automatycznie wstała.
- Nawet się nie waż. – powiedziała patrząc na mnie tak jakby chciała mnie zabić. – Ooo jak już wstałaś to obudź Niki, a ja w tym czasie pójdę się umyć. – powiedziałam idąc w stronę łazienki.
Po jakiś 20 minutach wyszłam już umyta. Gdy weszłam do kuchni, zobaczyłam dziewczyny siedzące przy stole. Zjadłam razem z nimi śniadanie gadając o dzisiejszym dniu.
- To co dziś robimy?? – zapytała Niki, gdy już usiadłam przy stole.
- No ja was bardzo przepraszam, ale dziś Mikołaj przychodzi, zęby pomóc mi piec ciastka dla Adama. – powiedziałam.
- O której on ma przyjść?? – zapytała Sylwia, a Niki uśmiechała się do mnie dziwnie.
- O 14.
- Czyli my z Niki o tej godzinie wychodzimy, żeby wam nie przeszkadzać.
- I mamy nadzieje, że nie jak wrócimy to nie zastaniemy was w jakich intymnej sytuacji. – powiedziała Niki ruszając przy tym dziwnie brwiami.
- MY NIC TAKIEGO NIE ROBIMY. – powiedziałam robić się cała czerwona.
- Dobra skończmy to. – powiedziała Sylwia. – Niki jeśli mamy gdzieś iść to trzeba się szykować bo za niecałą godzinę mamy wychodzić. – dopiero teraz popatrzyłam na zegarek i zobaczyłam, że jest już po 13.
Dziewczyny poszły do pokoju, a ja zaczęłam szykować wszystkie rzeczy potrzebne mi i Mikołajowi do pieczenia.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mikołaj 
Gdy już byłem pod jej domem zapukałem w drzwi. Po chwili otworzyła mi Niki.
- Kami twój men przyszedł!! – krzyknęła i przepuściła mnie w drzwiach. Gdy wszedłem do mieszkania zobaczyłem ubierającą się Sylwię i Kamilę wychodzącą z jakiegoś pomieszczenia.
- Ooo już przyszedłeś. Chodź do kuchni. – powiedziała.
-  My już idziemy. Będziemy za jakieś 4, 5 godzin. Mam nadzieje, że starczy wam czasu. – powiedziała uśmiechając się do mnie.
- Oj nie przejmuj się, na pewno się wyrobimy. – powiedziałem, a ona tylko zachichotała i razem z Sylwią wyszły z mieszkania.
Po chwili byłem już z Kamilę w kuchni. Staliśmy przy blacie mieszając jakieś składniki w misce, a Kamila stała obok mnie i robiła jakiś biały lukier.
- Dobre?? – zapytała przykładając mi łyżkę do ust. Oblizałem ją i uśmiechnąłem się.
- A jak nie miało być dobre. Przecież to sam cukier. Ale i tak ty jesteś słodsza. – powiedziałem, a ona się zarumieniła. Wyglądała jak mały słodki buraczek.
- Jak już skończyłeś to mieszać to dodaj tam trzy jajka. –powiedziała, co mam zrobić, a ja to wykonałem.
- Trzeba tam jeszcze dać trochę mąki. – powiedziała i wzięła torbę z mąką, ale zamiast wsypać do miski wysypała mi ją na głowę.
- Czemu to zrobiłaś?? – zapytałem, a ona się tylko uśmiechnęła i sypnęła mi jeszcze odrobiną mąki w twarz.
Wtedy ja chwyciłem opakowanie z kakao i zrobiłem to samo co ona. Zaczęliśmy nawzajem odsypywać się różnymi produktami leżącymi na blacie.
Po chwili cała kuchnia i my wyglądaliśmy jak jakaś kolorowa pustynia. Kamila leżała na ziemi a ja nad nią i razem się śmialiśmy.
- Coś za często znajdujemy się w tej pozycji. – powiedziała
- A przeszkadza ci to tak bardzo?? – zapytałem przybliżając nasze twarze do siebie.
- Wiesz co niezbyt. – powiedziała, a ja w tym momencie złączyłem nasze usta razem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kamila
Gdy już skończyliśmy się całować i ogarnęliśmy kuchnię, skończyliśmy piec ciastka.
- Mamy jeszcze około godziny. To co będziemy robić w tym czasie?? – zapytał Mikołaj łapiąc mnie za biodra od tyłu i zaczął całować moją szyję.
- Mikołaj proszę cię przestań. Przecież dziewczyny mogą przyjść w każdej chwili. – powiedziałam zamykając przy tym oczy.
- Oj nie myśl o tym teraz. Przecież widzę, że ci się podoba. – powiedział mi do ucha, przygryzając je.
Ja tylko jęknęłam z przyjemności. W tym momencie usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi od kuchni i słowa.
- O k***a! – powiedział Adam, który staną przed nami. Od razu odskoczyłam do Mikołaj i zrobiłam się cała czerwona. – Nie sądziłem, że jesteś do tego zdolna, Kami!!
- To może przejdźmy do sedna sprawy. Daj mi te bilety, a tu masz ciastka. – powiedziałam z wielkim zażenowaniem w głosie.
- Daj to już i wam nie przeszkadzam. – powiedział i chciał wyjść z pomieszczenia, ale go powstrzymałam.
- Przecież chciałeś porozmawiać z Mikołajem. – powiedziałam
- Jak dobrze widziałem to jesteście sobą zajęci. – powiedział z głupim uśmieszkiem na twarzy.
- Czy moglibyśmy już o tym nie mówić. Wy sobie porozmawiajcie, a ja w tym czasie pójdę się przebrać.
Powiedziałam i wyszłam z kuchni.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mikołaj 
- To opowiadaj gościu. Jak to się stało, że jesteście razem? Od kiedy jesteście razem? Gdzie się poznaliście? Mów mi tu wszystko.- powiedział siadając obok mnie przy stole.
- Eee na dobra. Chodzimy razem do jednej klasy. Chodzimy ze sobą od wakacji, gdy spotkaliśmy się na obozie jej wujka.
- Ale co ty zrobiłeś, że ona się w tobie tak zabujała. – zapytał, a ja zacząłem się śmiać.
- Nic takiego nie robiłem. Po prostu to się stało. Przez treningi często się widzieliśmy i jakoś tak wyszło.
- Treningi piłki nożnej. – na to tylko pokiwałem głową. – Kami chodź tu!! – krzyknął na cały dom.
Po chwili w pokoju pojawiła się Kamila.
- Co on ci takiego powiedział, że drzesz tak japę. – powiedziała patrząc na Adama.
- Dowiedziałem się właśnie od twojego chłopaka, że zaczęłaś znów trenować. – powiedział to tak jakby było to coś złego.
- Tak i nie patrz tak na mnie. Uważałam na siebie i nic mi nie jest. – powiedziała podchodząc do mnie.
- przecież wiesz, że ci nie wolno. Miałaś w ogóle nie grać i nie ćwiczyć. Przecież nawet jak będziesz uważać to może ci się coś stać. – powiedział do niej z wyrzutem, a ona w tym momencie siadła mi na kolanach.
- Dobra koniec tego. Nie jesteś moim ojcem i nie będziesz o mnie decydować. To ja tak wybrałam i musisz to uszanować. – powiedziała i pocałowała mnie w policzek.
- Kamila co cię wzięło na takie czułości?? – zapytałem jej.
- Robi to po to, żebyś nie zwracał uwagi na naszą rozmowę. – powiedział Adam, a Kamila zrobił minę po której wiedziałem, że to prawda.
- Kamiś mów mi tu szybko o co chodzi Adamowi z tymi treningami.
- No bo ja… - była bardzo zmieszana mówiąc to. - … tak jakby nie powinnam ćwiczy, bo mam chore kolano. Każda kontuzja może skończyć bardzo poważną operacją.
- Ale jak to?? – zapytałem, ale ona mi nie odpowiedziała. – Od dziś na każdym treningu będę cię pilnować. – już chciała coś powiedzieć, ale ją wyprzedziłem. - Uwierz mi mało mnie to obchodzi, że to ty jesteś trenerką.
- Ty ich trenujesz?? – zapytał Adam, na co my tylko pokiwaliśmy głowami.
W tym samym momencie do domu weszły Niki z Sylwią.
- O widzę, że wszyscy tu są. – powiedziała Niki patrząc na nas. – A co tu się dzieje??
- Trochę się pokłóciliśmy. Wiec ja idę do domu. – powiedział Adam.
- Wiesz chyba Pójdę z tobą. – powiedziałem odsuwając od siebie Kamilę i wstając.
- Ale nie skończyliśmy rozmawiać. – powiedziała do mnie Kamila.
- Wiesz jak ta rozmowa się skończy. Naprawdę chcesz kontynuować.
- Ej, ej, ej godzić mi się tu w tym momencie. Albo zrobię to za was, a tego nie chcecie. – powiedziała Sylwia.
- My wcale się nie pokłóciliśmy i tego właśnie chce uniknąć. – powiedziałem wychodząc na korytarz.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kamila
- No idź do niego teraz, albo dostaniesz od nas w dziób. – powiedziała Niki, a Sylwia jej przytaknęła.
- Ale co ja mogę zrobić?? – zapytałam ich.
- A co może zrobić dziewczyna. – powiedziały po czym wypchały mnie na korytarz.
Mikołaj stał tam już ubrany przy drzwiach i trzymał rękę na klamce.
- Mikołaj poczekaj. – powiedziałam podchodząc do niego.
- Kamiś proszę cię daj spokój. Naprawdę nie … - zaczął mówić, ale przerwałam mu, całując go.
Mikołaj na początku był zdezorientowany, ale po chwili oddał pocałunek. Popchnął mnie na ścianę przyciskając mnie do niej. Pocałunek był bardzo namiętny. Po chwili przejechał językiem po mojej dolnej wadze prosząc o dostęp, który mu dałam. Możliwe, że skończyło by się to inaczej, gdyby nie Niki. 
- Tylko tam grzecznie.– usłyszeliśmy głos Niki z za ściany. Przez to oderwaliśmy się od siebie. Odepchnęłam go od siebie uśmiechając się, po czym otworzyłam drzwi i wypchałam go z domu. Popatrzył na mnie zdziwiony.
- Do zobaczenia jutro w szkole. – powiedziałam po czym pomachałam mu i zamknęłam drzwi.
Wróciłam do kuchni z wielkim bananem na twarzy.
- Już widzę, że się pogodziliście. Więc co robimy dzisiaj wieczorem?? – zapytała Sylwia.
- Może obejrzymy jakiś film. – powiedziała Niki.
- Ok. To ja zrobię jakieś przekąski, a wy idźcie wybrać jakieś film. – powiedziałam i zaczęłam szykować jedzenie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mikołaj 
Byłem bardzo zdziwiony, gdy Kamila wypchnęła mnie ze swojego domu. Ale ten pocałunek był taki namiętny, że gdyby nie dziewczyny to zapewne skończyło by się to inaczej. Po chwili wróciłem do domu.
- I jak kuchnia cała??- zapytała moja mama, gdy wszedłem do kuchni.
- Dobrze. Nic się nie stało i upiekliśmy nawet bardzo dobre ciastka. A tak poza tym to był mój najszczęśliwszy dzień. – powiedziałem robiąc sobie kanapkę.
- To cudownie. – powiedziała, a ja gdy już zjadłem wróciłem do swojego pokoju i włączyłem komputer. Gdy już działał wszedłem na Facebooka i napisałem do chłopaków na czacie.
JA: Cześć chłopaki. Co robimy jutro przed treningiem.
ŁUKASZ: Ooo nasz wielki pan i władca wreszcie postanowił spędzić z nami więcej czasu.  
MACIEK: Łukasz nie przeginaj, to nie jego wina, że się zakochał. A co do jutra to może pójdziemy na pizze.
JA:  Ok. To widzimy się jutro w szkole i po lekcjach idziemy razem do pizzerii.
Po tym zacząłem odrabiać lekcje, a gdy skończyłem zobaczyłem że jest już po 21, więc poszedłem spać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kamila
- To ile jeszcze filmów jeszcze oglądamy?? – zapytałam, gdy na ekranie pojawiły się napisy końcowe 2 dzisiaj filmu.
- Jeszcze 3 mamy w kolejce i mam nadzieje, że starczy nam jedzenia. – powiedziała Sylwia.
- A pamiętacie jak dwa lata temu też robiliśmy sobie taki sam maraton filmowy, ale na strychu u mojego wujka. – powiedziałam a one od razu zaczęły ze mną wspominać.
- A pamiętacie nasz konkurs, który wtedy wymyśliliśmy?? – zapytała Niki, a ja zaśmiała się.
- Z tego to ja zapamiętałam tylko, że zawsze wygrywałam. – powiedziała Sylwia.
- To co wy na to żebyśmy to powtórzyły?? – zapytała Niki.
- Było by zabawienie. To co na tych samych zasadach co wtedy. – powiedziałam, a one tylko pokiwały głowami.
- Czyli raz w tygodniu musimy wykonać zadanie, a ta która z nas lepiej je wykona ta daje zadanie dla dwóch pozostałych. To jakie będzie pierwsze?? – zapytała Sylwia.
- To może ta, która bardziej zdziwi i wkurzy tą lafiryndę Dianę od nas z klasy wygrywa. – powiedziała Niki na co Sylwia szybko przytaknęła. - A ty Kamila co o tym sądzisz??
- No nie wiem??
- No nie daj się prosić. Przecież to dobry pomysł. Wiem dobrze, że chcesz jej trochę podokuczać. Nie daj się prosić. – powiedziała Niki.
- No dobra, niech będzie. Zaczynamy od jutra, a teraz włącz ten film. – powiedziałam, a ona zrobiła to o co ją prosiłam.
Oglądałyśmy jeszcze jakiś czas po czym zasnęłyśmy wszystkie na jednym łóżku.