poniedziałek, 19 czerwca 2017

Rozdział 23

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
Kamila 
Wczoraj gdy wróciliśmy z dziewczynami do domu, od razu zaczęłyśmy się szykować do spania i zasnęłyśmy bardzo szybko.  
Następnego dnia, gdy już byłyśmy gotowe do szkoły, poszłyśmy do kuchni zrobić śniadanie. Mówiąc MY miałam na myśli SIEBIE. Po jakimś czasie stania przy kuchence śniadanie było już gotowe.  
- Dziewczyny zrobiłam już omlety!!! – krzyknęłam do nich, a one z prędkością światła przybiegły i usiadły do stołu.  
- Dziś mamy nie czekać na ciebie po lekcjach??? – zapytała mnie Sylwia z głupim uśmieszkiem na twarzy.  
- A to niby dla czego?? – zapytałam ze zdziwieniem w głosie.  
- No jak to. Przecież dziś masz „korepetycje” z Mikołajem. –powiedziała do mnie Niki, poruszając dziwnie brwiami. Zaśmiałam się na ten ruch. 
- Niki przestań proszę cię. My się tam będziemy uczyć, a nie wygłupiać. – chciałam to powiedzieć z pewnością w głowie, ale niestety nie wyszło.  
- Tak a ja jestem Kleopatrą. – Sylwia zaśmiała się na te słowa. – Wszystkie dobrze wiemy, że gdy jesteście sami przestajesz racjonalnie myśleć.  
- Nie prawda!!! – powiedziałam z wyrzutem.  
- Siebie możesz okłamywać, ale nie nas. – powiedziała Sylwia z uśmiechem na ustach, a ja odpłynęłam w tym momencie do krainy moich myśli.  
Czy to co mówią dziewczyny jest prawdą?? No dobra zazwyczaj jak jestem z Mikołaje sama to daje się chwili. Dobra zawsze, ale nigdy nad tym się jakoś głębiej nie zastanawiała. Zawsze byłam tą racjonalnie myślącą osoba w związku. Byłam tą chodzącą nogami twardo po ziemi. A przy Mikołaju jakoś często zdarza mi się bujać w obłokach. Może jest to spowodowane tym, że… 
- Halo Kamila, tu ziemia. Nie odlatuj na inną planetę. – powiedziała Niki machając mi ręką przed twarzą, na co się „obudziłam”.  
- Mamy 20 minut do lekcji. – powiedziała Sylwia i wszystkie jak na komendę wstałyśmy i wyszłyśmy w stronę szkoły.  
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
Mikołaj 
Obudziłem się i przetarłem oczy. Byłem zdziwiony, że budzik mi jeszcze nie zadzwonił więc odblokowałem telefon by zobaczyć która godzina.  
Byłe spóźniony już na pierwszą lekcje, która odbywała się już od 5 minut. Od razu wybiegłem z łóżka. Uszykowałem się w ciągu 10 minut i pobiegłem w stronę szkoły.  
Gdy już byłem w budynku, akurat trwała przerwa. Udałem się do sali, w której mam teraz lekcje. Podszedłem do chłopaków, który jak zwykle siedzieli w tym samym miejscu.  
- Hej. Już myśleliśmy, że dziś też cię nie będzie. Co się stało?? – zapytał Maciek, gdy usiadłem na ławce obok niego.  
- Budzik mi nie zadzwonił. – powiedziałem. 
Popatrzyłem teraz na Łukasza. Miał skrzywioną minę tak jakby coś mu się nie podobało.  
- A jemu co się stało?? – zapytałem Maćka.  
- Jest nie w sosie, bo od czasu gdy Kamila przestraszyła Darie, żadna dziewczyna się wokół niego nie kręci. – powiedział Maciek, na do w odpowiedzi Łukasz fukną wściekły.  
- A tak w ogóle to co było na pierwszej lekcji?? – zapytałem. 
- A nic mieliśmy matmę i był nowy temat. 
- Ale przecież w planie była godzina wychowawcza.  
- Tak ale pani stwierdziła ze poczekamy do następnej lekcji, bo chcę żeby jak najwięcej osób było. Wiesz mamy ustalać wycieczkę więc żeby nas dużo. – w tym momencie zadzwonił dzwonek. 
Usiedliśmy w ławce, w czasie gdy nasza wychowawczyni weszła do klasy.  
- O widzę, że jest was trochę więcej, więc podjęłam dobrą decyzje przeniesienia godziny wychowawczej. Jak dobrze pamiętacie w tamtym roku nie pojechaliśmy na wycieczkę szkolną, więc obiecaliśmy wam że w tym odbędą się dwie. Jedna teraz, a druga pod koniec roku. – w tym momencie Kamila podniosła rękę.  – Tak Kamila, o co chcesz zapytać. 
- Czy to dobry pomysł?? Przecież w tym roku piszemy egzaminy.  
- Kamilo o to nie musisz się martwić. Razem z dyrektorem ustaliliśmy że pojedziemy na 2 tygodnie, ale w tym czasie będziecie chodzić na lekcje w najbliższej szkole. Jeśli oczywiście zgodzi się dyrektor tamtej placówki.  
- Musimy?? – zapytał Krystian. Jeden z chłopaków w mojej klasie. 
- W inny sposób nie pojedziemy na dwie wycieczki. – na te słowa prawie wszyscy trochę posmutnieli. – Ma ktoś pomysł gdzie moglibyśmy pojechać?? 
- Może gdzieś w góry?? – zapytała Monika.  
- To dobry pomysł tylko gdzie?? – zapytał Kacper. 
- A co wy na to żeby pojechać do naszego miasta?? – Zapytała Niki. – Jest w górach, a nasza szkoła chętnie pozwoliłam by na to, żeby przez te dwa tygodnie odbywały się u nas lekcje.  
- To byłby świetny pomyśl. Tylko pamiętaj, że ktoś musiałby to załatwić u dyrektora. Przecież wiesz, że on nie ufa ludzią, których nie zna. – powiedziała Sylwia.  
- Z tym raczej nie będzie problemów. Kamila dałaby radę przekonać dyrcia, że to dobry pomysł. Przecież ona da radę każdego przekonać do swoich racji i planów.  
-  Dziewczynki to jest bardzo dobry pomysł. Tylko czy miałybyście pomysł gdzie byśmy spały. – zapytała nauczycielka a ja od razu odpowiedziałem na to pytanie.  
- Blisko znajduje się obóz wujka Kamili. Na pewno dałoby radę tam nocować.  
- To bardzo dobry pomysł. – usłyszałam nauczycielkę, na co się uśmiechnąłem.  
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
Kamila 
- Kamilo czy dałabyś rade, oczywiście z moją i pana dyrektora  pomocą załatwić wszystkie te sprawy z wycieczką. – zapytała mnie z wielkim zaufaniem w głosie.  
To dziewczyny mnie wkopały. Mikołaj zresztą też. Jak oni mogli wszystkim to zaproponować, żebyśmy tam pojechali. Zapomnieli chyba o tym, że jedna czwarta tamtego rejonu to moja jakże ukochana rodzinka, która jak tylko się dowie, że przyjechałam w czasie roku szkolnego będzie chciała żebym do nich przyszła i nie będzie ich obchodzić, że jestem na wycieczce szkolnej. A jak im to powiem to zarzucą mi, że nie chce być z rodziną. 
- A nie moglibyśmy pojechać gdzieś indziej?? – zapytałam i miałam wielką nadzieje, że nauczycielka się zgodzi.  
- Jeśli masz jakiś pomysł, ale powiem ci szczerze, że ten pomysł bardzo mi się podoba. I widzę że większości naszej klasy. Przemyśl to jeszcze bardzo cię proszę.  
Po tych słowach nauczycielki nie wiedziałam kompletnie jak postąpić.  
- A może lepiej, żebyśmy pojechali nad morze. Komu chce się chodzić po górach. – usłyszałam głos Darii z drugiej strony klasy.  
Wtedy coś we mnie pękło.  
- Wie pani co. Bardzo chętnie pomogę w tej wycieczce. – powiedziałam po czy odwróciłam się w stronę Darii i uśmiechnęłam się.   
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
Mikołaj 
Po lekcjach czekałem na Kamilę przed szkołą. Miałem wielką nadzieje że przez te wszystkie rzeczy, które wydarzyły się przez ten krótki czas, uda mi się ją nakłonić do czegoś więcej niż przytulania. Wiem że jest ona bardzo na te sprawy wyczulona i nieśmiała, ale za każdym razem gdy ją widzę mam ochotę się na nią rzucić. Nie moja wina że ona tak bardzo mnie pociąga, przecież nie tylko na mnie tak działa i to chyba jest najgorsze. Chciałbym żeby żaden chłopak na nią nie chciał spojrzeć, ale wiem że to niemożliwe, bo ona nawet w worku na śmieci wyglądała by cudownie. 
Siedziałem przed budynkiem na ławce i gadałem z chłopakami. Dziwie się że Łukasz jeszcze nie zaczął się mnie pytać kiedy zerwę z Kamilą, Może już zauważył że coś do niej czuję i że tak szybko nie odpuszczę sobie jej nawet gdy ona będzie chciała ze mną zerwać. 
- Mikołaj czy ty nas w ogóle słuchasz, Mówię do ciebie od jakiś 5 minut o głupotach, a ty jedynie potakujesz nawet na najgłupsze pytania. - powiedział Maciek, a Łukasz tylko się zaśmiał. 
- Przepraszam was, ale cały czas myślę o tym w jaki sposób przekonać Kami do moich racji. 
- To jest baba i do tego jeszcze taka. czego ty oczekujesz. Jej nigdy do niczego nie przekonasz. Jest bardziej zawzięta niż jakakolwiek osoba w tej szkole jak nie na świcie. 
- Nie przy mnie. Gdy tylko zostajemy sami jest całkiem inna. Nie wiem dlaczego, ale zawsze gdy są z nami inni ludzie wydaj mi się, że ona gra by pokazać jaka to ona jest silna psychicznie, a tak naprawdę nie jest. 
- Jeśli powiesz mi to po treningu na którym Kamila nas zgnoi to wtedy ci uwierzę. - powiedział Łukasz śmiejąc się. 
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę o tym co będziemy robić na wycieczce i kilku innych ważnych sprawach związanych z drużyną. Po chwili ze szkoły wyszła Kamila z Arnoldem. Od razu chciałem z nim porozmawiać, bo nie wiem dlaczego, ale czułem się źle widząc tą dwójkę razem. Wiem że to dziwne ale czułem w nim zagrożenie. Nie ważne ile razy Kamiś przekonywałaby mnie że miedzy nimi nic nie jest to i tak nic nie da. 
Gdy do nich podchodziłem usłyszałem fragment ich rozmowy. 
- Wiem, że to dziwne, ale naprawdę zakochałem się. 
- Wiedziałam, że serce nie sługa. Przecież w inny sposób nie umówiła bym was ze sobą. Jestem przecież królową swatek. 
- Idziemy jutro na kolację. Wiem że będzie świtanie. Boje się tylko jak zareagują rodzice na wieść o tym, że znalazłem sobie kogoś i kim jest ta osoba. 
Postanowiłem że do nich podejdę. Wiem że to są jego sprawy i nie powinienem się wtrącać, ale mogę spróbować mu pomóc w tej trudnej sytuacji. Przecież jestem facetem, który jakieś doświadczenie, minimalne ale jakieś mam. 
- Rozumiem, że to będzie ciężkie, ale musisz mi powiedzieć. Nie możesz tego ukrywać całe swoje życie. Twoja or..... 
- Cześć słońce. - powiedziałem do Kami, przytulając ją do ciebie i całując we włosy. - O czym gadacie?? 
- O jednej takiej mało ważnej sprawie związanej ze mną. Dobra pogadamy o tym następnym razem. - powiedział i już próbował odejść, ale go powstrzymałem. 
- Pamiętaj że ja zawsze ci pomogę. Przyjaciele Kamili to także moi przyjaciele  i nigdy o tym nie zapominaj. 
- Będę o tym pamiętać, ale teraz muszę już iść. - powiedział z uśmiechem na twarzy, po czym poszedł zostawiając mnie i Kamilę samych. 
- To co słońce idziemy do mnie trochę się pouczyć. - powiedziałem przytulając ją mocniej do siebie. 
- Ale będziemy się uczyć. Nic innego nie robimy. - powiedziała uśmiechając się do mnie. Wiedziałem dokładniej o co jej chodzi, a ona dobrze wiedziała że nie odpuszczę sobie takiej okazji by się do niej chodź minimalnie więcej zbliżyć. 
- Zobaczymy jak sprawa się potoczy. Wiesz przecież że nie zrobię nic bez twojej zgody. A teraz chodź już do mnie. - powiedziałem łapiąc mnie za rękę i ciągną ją stronę mojego mieszkania. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
Kamila 
Wiedziałam jak skończy się moja wizyta u niego w domu. Na razie na żadnych korepetycjach się nie uczyliśmy od początku do końca. Nie wiem czyja to wina, ale mam nadzieje, że to się zmieni. Kocham jego sposób bycia, ale nie po to do niego przychodzę. 
Gdy przyszliśmy już do jego domu, a tak dokładniej to on mnie tutaj zaciągnął, siedliśmy w jego pokoju, a ja zaczęłam wyciągać książki. 
- To czego dziś chcesz się uczyć?? - zapytałam go, a on zamiast odpowiedzieć pocałował mnie. 
Naprawdę nie wiecie jaki to był dla mnie wielki ból, gdy musiałam się od niego odsunąć. Zrobiłam to z wielkim bólem, ale wiedziała że robię to dla jakiegoś wyższego celu jakim jest nauka. 
- Miki ja wiem, że jesteś facetem i potrzebujesz większej bliskości z dziewczyną, ale ja nie jestem jeszcze na to gotowa. - powiedziałam, a on tylko odsuną się ode mnie i otworzył pierwszy podręcznik który wpadł mu w ręce. - Ej misiek nie obrażaj się na mnie. 
- Ja wiem, że dla ciebie to coś nowego i boisz się zrobić ten pierwszy krok, ale do jasnej cholery jestem twoim chłopakiem i nie musisz się przede mną wstydzić. Przecież dobrze wiesz, że cię nie zranię ani nie upokorzę przed ludźmi. 
- Wiem skarbie, ale musisz też spróbować zrozumieć mnie. Jestem w tym niedoświadczana i boje się podjąć jakiekolwiek kroki w kierunku tego by się to zmieniło. Boje się że jak to zrobimy to cała relacja między nami się rozwali, a ty mnie zostawisz. 
- Przecież dobrze wiesz, że bym tego nie zrobił. Za bardzo mi na tobie zależy. - powiedział po czym znów mnie pocałował, a ja jedyne co mogłam zrobić to, to odwzajemnić. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
Mikołaj 
Boże jak ja ją uwielbiam. Jest tak seksowna i tylko moja. Gdy odwzajemniła mój pocałunek byłem w niebie. Wiem że się boi ale nie rozumiem czego. Przecież dobrze wie że ja jej nie zostawię. Chyba że nie pokazałem jej tego wystarczająco. Może muszę właśnie jej to udowodnić? Tak chyba właśnie zrobię. 
Niechętnie się od niej odsunąłem i powiedziałem jej do ucha. 
- Bardzo tego chce, ale rozumiem że jeszcze nie jesteś gotowa. Zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby to się zmieniło. - Po tych słowach Odsunąłem się od niej i wziąłem podręcznik od matmy ze stolika. - Pouczymy się matmy bo mamy sprawdzian w piątek?  
- Jasne jeśli tylko chcesz. Pamiętaj to twoje korepetycje a ja ci tylko pomagam.- powiedziała z uśmiechem na twarzy,  a ja od razu wiedziałem że podjąłem dobra decyzję. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ 
Kamila 
Od tamtego incydentu jedyne co robiłam z Mikołajem to powtarzaliśmy materiał. Szło mu całkiem nieźle. Właśnie skończyłam tłumaczyć mu ostatnie zagadnienie z tego działu.  
- I jak rozumiesz? – zapytałam.  
- Jasne. Przecież to takie proste. Jak mogłem nie załapać tego na samym początku.  
- Po prostu potrzebowałeś czasu. Zrób jeszcze to jedno zadanie i koniec na dzisiaj. – powiedziałam pokazując numer zadania w książce, a on od razu wziął się za jego rozwiązywanie.  
Po chwili skończył, a ja je sprawdziłam.  
- Dobrze. W nagrodę dostaniesz buziaka. – powiedziałam po czym go pocałowała.  
Gdy się od siebie oderwaliśmy, zaczęłam się szykować do wyjścia.  
Jak zeszliśmy na dół drzwi do domu się otworzyła, a w nich stanęła mama mojego chłopaka.  
- O Kamila nie wiedziałam, że dzisiaj do nas przychodzisz. Zostaniesz na obiad? – zapytała od razu gdy mnie zobaczyła. 
- Niestety nie mogę, chodź bardzo bym chciała. Koleżanki na mnie czekają, a nie mogę już odwołać spotkania. – powiedziałam, lekko się uśmiechając.  
- Oj wielka szkoda. – powiedziała, po czym trochę posmutniała. – A to może przyjdziesz w sobotę na kolacje. Poznasz przy okazji tatę Mikołaja.  
- Nie wiem czy to… - zaczęłam mówić, ale Mikołaj mi przerwał mi.  
- Oczywiście, że przyjdzie. Prawda? – powiedział patrząc na mnie tym swoim proszącym wzrokiem.  
- Na pewno. – powiedziałam. – To do widzenia pani. Pa Miki.  
Po tej całej sytuacji wróciłam do domu, gdzie siedziały dziewczyny, które odrabiały lekcje. Gdy wróciłam od razu odłożyły długopisy i zaczęły się mnie wypytywać o to co robiliśmy.  
- Dziewczyny dajcie mi spokój. Uczyliśmy się, a później przyszła jego mama i zaprosiła mnie na kolację w sobotę.  
- Cudownie. Poznasz wreszcie jego rodziców. Widzę, że to poważna sprawa. – powiedziała z wielkim zachwytem Sylwia.  
- To samo mówiłaś jak była z Alexem. – powiedziała Niki.  
- Dobra dziewczyny koniec tego dobrego. Skończmy lekcje i idziemy spać bo jutro znów szkoła.  
Z wielką niechęcią dziewczyny wróciły do książek to samo jak ja. Siedziałyśmy tam prawie 3 godziny po czym uszykowałyśmy się i poszłyśmy spać.  

wtorek, 1 marca 2016

Rozdział 22

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kamila
Obudziły mnie promienie słońca na twarzy. Byłam bardzo zmęczona więc wtuliłam się bardziej w moją poduszkę. Leżałam tam jeszcze chwilę, aż uświadomiłam sobie, że na pewno nie leżę na swoim łóżku, bo słońce tam nie dochodzi. Otworzyłam powoli oczy i zobaczyłam, że leżę na Mikołaju. Od razu szybko się podniosłam na co Mikołaj tylko cicho jęknął i zaczął machać rękami. Gdy nie mógł mnie znaleźć, zaczął mówić.
-  Kamiś chodź tu i się do mnie przytul. – ja na to nie zareagowałam, przez co Mikołaj otworzył lekko oczy. Zanim to zauważyłam już mnie złapał i przyciągnął do siebie. – Nie ładnie się tak nie słuchać. – mówiąc to wtulił mnie w swoją klatkę.
- Mikołaj musimy wstać. Dziś jest wtorek, musimy iść do szkoły. – powiedziałam, ale wcale nie chciałam, żeby mnie puścił. Było mi na prawdę wygodnie.
- To co. Nic się niestanie, gdy nie pójdziemy.
- Chyba, żartujesz. Puść mnie i wstawaj, bo wyleje na ciebie zimą wodę.
- No dobra już wstaje. – powiedział podnosząc się na rękach i siadając. – A tak poza tym to, która jest godzina?
Dopiero wtedy wyciągnęłam telefon z kieszeni i popatrzyłam na zegarek. Od razu pobiegłam do szafy i wyciągnęłam z niej jakieś ciuchy.
- Jest już po 8. Właśnie mija pierwsza lekcja. - zaczęłam biegać po całym pokoju, a Mikołaj dalej siedział na podłodze i zaczął się cicho śmiać.
- Nie sądzisz, że dziewczyny specjalnie to zrobiły, żebyśmy zostali w domu. Przecież mogły nas obudzić, ale tego nie zrobiły. - powiedziałam, a ja dopiero teraz przypomniałam sobie o moich dwóch przyjaciółkach. Od razu chwyciłam za telefon, żeby do nich zadzwonić. 
- Przecież do nich nie zadzwonię, bo są na lekcji. - powiedziałam i zaczęłam iść w stronę łazienki. - Idę się szykować i ty też powinieneś, bo za chwile wychodzimy. 
Od razu wstał i złapał mnie w tali. Przycisnął mnie do swojej klatki piersiowej i szepną do ucha. 
- Co mogę zrobić, żeby cie przekonać do tego, żebyśmy zostali. - powiedział, po czym przygryzł lekko płatek mojego ucha. 
- Kochany nie ma chyba żadnej takiej rzeczy która skłoniłaby mnie do zostania w domu. 
- Jesteś tego pewna?? - powiedział i za nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć chwycił mnie mocniej w pasie i położył na łóżku. zaczęliśmy się całować. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mikołaj 
Całowałem tak jakby miał być o nasz ostatni pocałunek w życiu. Nie chciałem nawet przestać, gdy brakowało nam powietrza, ale Kamila się ode mnie odsunęła. 
- I co dalej tak pewna?? - zapytałem i się uśmiechnęłam. 
- No, ale musimy iść. Jak ty sobie to wyobrażasz. Jakbyś zapomniał ja jestem kujonką i nie opuszczam lekcji, nawet jak jestem chora. - powiedziała, a ja znów ją pocałowałem. - I co będziesz mnie tak całować, aż się nie zgodzę zostać??
- Taki jest mój plan, ale jeśli nie zadziała, to zacznę robić inne rzeczy podobne do tego. - powiedziałem, a ona szybko się zarumieniła. 
- No dobra niech ci będzie, tylko ze mnie teraz zejdź. - powiedziała, a ja się zacząłem śmiać, stając na prostych nogach. - Idę do kuchni zrobić jakieś śniadanie, co ty na to??
- Bardzo dobry pomysł. Idę z tobą. - powiedziałem po czym poszliśmy do kuchni. 
- To na co kochany masz ochotę na śniadanie?? - zapytała stając przy kuchence.
- Ty chyba dobrze wiesz na co ja mam najbardziej ochotę. - powiedziałem uśmiechając się do niej, na co się zarumieniła. - Ale zadowolę się naleśnikami. 
- Już się robi. - powiedziała i wyciągnęła patelnie i produkty potrzebne do śniadania.  
Gdy mieszała w misce składniki na ciasto, podszedłem do niej i przytuliłem do swojego torsu i zacząłem całować ją do szyi. 
- Mikołaj mieliśmy robić śniadanie, a nie się przytulać do siebie. - powiedziała, a ja tylko odwróciłem ją do siebie. 
- Ale ja wolę się przytulać do ciebie i się całować. - po tym ją pocałowałem.
oddała ten pocałunek, a ja automatycznie posadziłem ją na blacie. 
- Co się stało, że jesteś takim romantykiem. Wcześnie nie całowałeś mnie co chwilę. `
- tak jakoś. A co przeszkadza ci to?? - zapytałem, a ona zarzuciła ręce na moje ramiona. 
- Jakoś nie bardzo. Szczerze to nawet jest lepiej niż wcześniej. - mówiąc to uśmiechała się do mnie po czym mnie pocałowała. 
Ja tylko chwyciłem ją za uda i podniosłem, po czym zaniosłem do jej pokoju i położyłem na łóżku. 
- A śniadanie?? - zapytała, a ja zacząłem całować ją po szyi i włożyłem ręce pod jej bluzkę. 
- Poczekają w kuchni, aż ja nie zjem swojego. - powiedziałem pomiędzy pocałunkami. 
- Miki proszę cię, chodź do kuchni robić naleśniki, bo za chwilę zwariuje. - odsunąłem się od niej.
- Jesteś okropna. Nie dajesz mi się tobą nacieszyć jak jesteśmy sami. - powiedziałem robiąc smutną minkę, na co ona od razu pocałowała mnie w policzek. 
- Później ci to wynagrodzę, tylko zrobimy i zjemy śniadanie. - powiedziała i poszła z powrotem do kuchni. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kamila
Po tym incydencie już bez żadnych problemów zrobiłem śniadanie i nałożyłam na dwa talerze. 
- Teraz masz to zjeść. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek podając przed nim talerz. 
- Mam nadzieje, że się nie otruję. - powiedział, a ja uderzyłam go w tył głowy. 
- Jestem bardzo dobrą kucharką. - powiedziałam siadając obok niego i jedząc swoją porcję z naburmuszoną miną. 
- No już się nie obrażaj, tylko żartowałem. Jesteś cudowną kucharką i najnajnajlepszą dziewczyną jaką może sobie ktokolwiek wyobrazić. - powiedział, na co się uśmiechnęłam. 
Gdy zjedliśmy już poszliśmy do pokoju, położyliśmy się na łóżku i zaczęliśmy oglądać różne filmy. 

Kilka godzin później

Oglądaliśmy już chyba 4 film, gdy usłyszeliśmy otwierające się drzwi.
- Hej słodziaki. Jak spędziliście ten dzień?? – zapytała Niki.
Popatrzyłam na nią tak, że gdyby mój wzrok mógł zabijać to już dawno leżałaby na ziemi martwa. Mikołaj gdy to zobaczył pocałował mnie w policzek, na co od razu się uśmiechnęłam.
- Dlaczego nas nie obudziłyście?? – zapytałam, a Mikołaj bardziej mnie do siebie przytulił, żebym nie wybuchła gniewem.
- Bo tak słodko razem wyglądaliście i stwierdziłyśmy, że to był by grzech was obudzić. W szkole powiedziałyśmy, że źle się czuliście i dlatego was nie było.
- Ale macie dla mnie notatki, czy muszę wszystko przepisywać. – wtedy wyciągnęły dla mnie plik kartek.
Gdy je wzięłam od razu powiedziały.
- Są od Arnolda, bo my o tym kompletnie zapomniałyśmy. – uśmiechnęłam się na te słowa.
- Podziękuję mu jutro w szkole. – na te słowa Mikołaj puścił mnie, a gdy na niego popatrzyłam, widziałam w jego oczach złość. – Czy ty jesteś zazdrosny o mojego najlepszego przyjaciela??
- Nie prawda. – powiedział, ale na pierwszy rzut oka było widać, że kłamię.
- Nie kłam. Jesteś. – powiedziała i pocałowałam go w policzek.
- No dobra, jestem. Czy to naprawdę dziwne, że jestem zazdrosny o chłopaka z którym tak często się widujesz??
- Nie masz o co być zazdrosny. – powiedziałam, ale widziała, że go to zbytnio nie przekonuję. – Bardzo chciałabym ci wszystko o nim powiedzieć, ale nie mogę bo mu obiecałam, ale porozmawiaj z nim to zrozumiesz, że zazdrość o niego jest bezpodstawna.
- Dobra niech ci będzie. – powiedział, po czym puścił mnie i wstał z łóżka, na co ja tylko jęknęłam z niezadowoleniem.
- Gdzie się wybierasz?? – zapytała Niki.
- Do domu, bo za nie długo mamy trening, a ja nie mam ze sobą rzeczy. Wiecie moja trenerka jest bardzo wymagająca. – powiedział i wszyscy się zaśmialiśmy.
- Dobra idź. Do zobaczenia na treningu. – powiedziała wstawiając w łóżka i całując do na pożegnanie.
Po tym jak poszedł razem z dziewczynami zaczęłam się szykować.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mikołaj 
Gdy wróciłem do domu, szybko naszykowałem sobie torbę i wziąłem prysznic.
Po jakim czasie przyszli po mnie chłopacy i razem poszliśmy na trening.
- Czemu was nie było wczoraj?? – zapytał Olek, gdy weszliśmy do szatni.
- Byliśmy na kręglach. – powiedział Łukasz, a ja miałem ochotę go udusić, za te słowa.
- Oj to oberwie się wam dzisiaj. Ale żałujcie, że was nie było, bo dużo rzeczy dziewczyny nam pokazały.
- I tak damy radę was pokonać. – powiedział Łukasz.
- Jak chcesz, możemy spróbować. Kamila na pewno się zgodzi.
- Ok.
Po chwili byliśmy już na boisku, staliśmy w rzędzie i czekaliśmy aż dziewczyny do nas przyjdą.
- Cześć chłopcy. Jak tam samopoczucie dzisiaj. – zapytała Kamila patrząc na mnie, na co puściłem jej oczko.
 - Mamy nadzieje, że dobre, bo mam ochotę złoić wam dziś tyłki. – powiedziała Niki.
- Przez to , że części z was nie było na ostatnim treningu, będą oni mieli 3 kółeczka więcej do przebiegnięcia. – powiedziała Sylwia, a cała drużyna chórem zaczęła wypowiadać swoje niezadowolone opinie. –
- Ej, cisza. To ja podjęłam tą decyzję i wam nic do tego. Jeszcze nie usłyszeliście o co dokładnie chodzi, a już słyszę jak marudzicie. – powiedziała Kamila.
- Tamci mają trzy kółeczka więcej, a trzy pierwsze osoby, które skończą swój bieg mają trening laby i pomogą nam w prowadzeniu następnych ćwiczeń. – powiedziała Sylwia.
- Uwierzcie mi warto, bo jak ja uwielbiam ten sport, to dzisiejszy trening, byłby dla mnie katorgą. –Niki dodała.
- Okej, zaczynamy. Ustawcie się na starcie i biegniemy 15 kółeczek. – powiedziała Kamila. 
Po jakimś czasie wszyscy skończyli biegać. Pierwsi na mecie byli: Olek, Kondrat i Tomek. Później zaczęliśmy normalny trening. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kamila
Po godzinie chłopach byli już całkiem bez życia. Stwierdziła, że nie ma co ich jeszcze bardziej męczyć i powiedziała, że to koniec treningu. Byli bardzo zadowoleni z takiego obrotu sprawy i szybkim krokiem udali się w stronę szatni.
- I jak tam dziewczyny z naszym zakładem. Jak dobrze mi się wydaje jestem na prowadzeniu. - powiedziałam usmiechajac się, gdy usiadlysmy jak zawsze na murawie po treningu.
- Ją się poddaje. - powiedziała Sylwia, a mi na twarzy uśmiech jeszcze bardziej się zwiększył. 
- A jak z tobą Niki?? 
- Ohoho nawet na to nielić. Ją nigdy nie poddaje się bez walki. - powiedziala, a my razem z Sylwia tylko cicho się zasmialysmy. - Mam jeszcze czas, a ty bardziej, że tydzień dopiero się zaczął. 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mikołaj
Po treningu zastanawiał em się czy nie pójść do dziewczyn, ale stwierdziłem, że już wystarczająco czasu wiedziałem z Kamilą. A co jeśli się jej znudzę?? Postanowiłem więc wrócić z chłopakami do domu.
- I co gadales z nią o tym, co wczoaj wynikło z naszej rozmowy?? - zapytał Maciek.
- Nie wiedziałem jak  zacząć i przez to znia nie rozmawiałem.
- Wiesz, że musisz jej to kiedyś powiedzieć.
- Wiem, ale przy niej jestem cały w nerwach. 
- Dobra skończony o tym gadać. - powiedział Łukasz.
Później wrocilem do domu i polozylem się spać.

czwartek, 7 stycznia 2016

Rozdział 21

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mikołaj
I znów dzisiaj trzeba iść do szkoły. Zobaczymy co się tam wydarzy. Mam nadzieje, że dziewczyną udało się przekonać do tego żebyśmy nie ukrywali swojego związku.
Gdy dzisiaj wstałem i uszykowałem się do szkoły miałem jeszcze bardzo dużo czasu do przyjścia chłopaków. Włączyłem więc komputer i sprawdziłem swoje konta społecznościowe. Gdy już skończyłem, zszedłem na dół do kuchni i zjadłem śniadanie po czym wyszedłem do szkoły. Pod moim domem jak zwykle stali chłopaki.
- To co z tymi kręglami po lekcjach?? – zapytał Maciek, gdy szliśmy w stronę budynku szkoły.
- A co ma być. Idziemy od razu po ostatniej lekcji, a później na trening. – powiedziałem.
- A może trening sobie dziś odpuścimy?? – zapytał Łukasz, a ja od razu wiedziałem, ze coś kombinuję. Już chciałem coś powiedzieć , ale przerwał mi Maciek.
- Chyba cię pojebało. Przecież Kamila, by nas zabiła, a tak poza tym to ma mi przynieść te bilety dla Amandy na urodziny.
- Przecież nasz zakochaniec może nas wykręcić z treningu, a bilety może dać ci jutro. – powiedział z chytrym uśmieszkiem Łukasz.
- No też racja. Mikołaj proszę cię spróbuj chociaż. Nie będziemy musieli się spieszyć. – powiedział Maciek do mnie.
- Mogę spróbować, ale niczego nie obiecuje. – powiedziałem, po czym doszliśmy już do szkoły.
Weszliśmy do sali, w której  mieliśmy mieć teraz lekcje. Od razu gdy usiadłem obok mnie zaczęła się kręcić Daria. Chwilę po tym usłyszałem jakieś krzyki z za drzwi, a później wpadającą przez nie Kamilę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kamila
Obudziło mnie szturchanie w rękę. Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam Niki.
- Obudziłaś się wreszcie. Wiesz która jest godzina. Za pół godziny zaczyna się lekcja. – na te słowa wyskoczyłam z łóżka i podbiegłam do szafy.
- Jak to możliwe, że nie zadzwonił mi budzik. – powiedziałam i już chciałam szukać ciuchów do szkoły, gdy usłyszałam Sylwię.
- Nie musisz nic szykować wszystko jest już przygotowane w łazience, a jak tam skończysz to przyjdź do kuchni na śniadanie, które twoja mama zrobiła.
Po tych słowach pobiegłam do łazienki, gdzie wzięłam ekspresowy prysznic. Już miałam ubrać się w rzeczy, które naszykowała mi koleżanka, gdy zauważyłam co mi przegotowała. To mnie były ciuchy, w których chodziłam do szkoły. Już miałam iść z powrotem do pokoju by coś wybrać, ale przypomniałam sobie ile czasu zostało mi na do lekcji. Założyłam więc to co miałam w ręku i poszłam w stronę kuchni.
- Zabije cię za te ubrania, gdy już wrócimy po lekcjach do domu. A teraz chodźcie już do szkoły. – powiedziałam po czym wzięłam plecak i wyszłam z mieszkania.
To 5 minutach szybkiego marszu weszłyśmy do szkoły. Gdy miałyśmy już wejść do sali zatrzymała mnie Niki.
- A tak poza tym to w plecaku masz  bilety dla Maćka, które masz mu teraz dać.
- Chyba cię pogrzało?? Nie zrobię tego w szkole. – powiedziałam podniesionym głosem.
- Zrobisz. – powiedziała Sylwia i wepchnęła mnie do gabinetu.
Nie miałam innego wyboru tylko podejść do chłopaków i dać Maćkowi bilety, bo wiem że dziewczyny by mnie inaczej zabiły. Oczywiście obok nich jak zwykle kręciła się Daria.
- Co ty tu chcesz?? – zapytała się mnie Daria tylko jak do nich podeszłam. – Ooo widzę, że wreszcie zaczęłaś się lepiej ubierać, ale w starych szmatach i tak nie będziesz wyglądać dobrze. – powiedziała z chytrym uśmieszkiem na twarzy, ale też widziałam tam zdziwienie.
-  Nie twój interes co mam na sobie i co tu robię, bo to ciebie nie dotyczy. – powiedziałam w jej kierunku, po czym zwróciłam się do maćka podając mu kopertę. – Tu masz te bilety na koncert. Mam nadzieje, że twojej siostrze się spodobają miejscówki i możliwość wejścia za kulisy.
- Dzięki wielkie, jestem twoim wielkim dłużnikiem. – powiedział z uśmiechem. – Za tą pomoc jesteś zaproszona na te urodziny.
- Nie trzeba to nic takiego. Po prostu znam kilka ciekawych osób, które są mi dłużne. – powiedziałam i już miałam odejść, ale powstrzymały mnie stojące za moimi plecami dziewczyny.
- Może tak byś się przywitałam z Mikołajem. -  powiedziała Niki.
- A niby dlaczego miałaby??? – zapytała Daria.
- Może z tego, że jest jego dziewczyną. – powiedziała Sylwia, a Daria od razu odpowiedziała.
- Chyba cię ci się w głowie poprzewracało idiotko. Mikołaj nie mógłby być z taką dziewczyną jak ona.  Popatrz tylko na nią. Wygląda jakby życia nie miała. – powiedział, a Mikołaj już chciała coś powiedzieć, ale ja byłam szybsza.
- Naprawdę tak uważasz. To patrz. – powiedziałam podchodząc do Mikołaja i pocałowałam go.
Gdy już chciałam się od niego odsunąć , on złapał mnie i przyciągnął do siebie bliżej.
- Ej my tu też jesteśmy. – powiedział Łukasz, a ja znów chciałam się odsunąć, ale skończyło się tym, że byłam przyciśnięta przez Mikołaja do ławki.
Gdy już się ode mnie odkleił, oparł swoją głowę o moje czoło.
- Co one ci zrobiły, że sama z własnej woli mnie pocałowałaś i to nie pierwszy raz?? – zapytał, a ja cicho zachichotałam.
- Tego pytania nie powinieneś zadawać mi, ale raczej tym dwóm za tobą. – powiedziałam, a on w tym czasie ode mnie odsunął.
- Czy ktoś mi może to wszystko wytłumaczyć!!! – usłyszałam wrzask po mojej prawej stronie. Oczywiście była to Daria.
- Mogę ci to wszystko jasno wytłumaczyć. – powiedziałam z uśmiechem na twarzy. – Mikołaj jest moim chłopakiem i bardzo cię proszę żebyś się od niego odczepiła.
- Chyba śnisz kujonko. – powiedziała mi prosto w twarz.
- Kami wiesz, że i tak w szkole część prawdy już znają, więc nie musisz już być miła. – powiedziała Niki.
- Wiesz co racja Niki, dzięki. – powiedziałam w jej kierunku, po czym znów odwróciłam się w stronę Darii. – Teraz mnie posłuchasz kochana. Masz mi nie wchodzić w paradę, bo inaczej  skończy się to dla ciebie źle. – powiedziała i widziałam w jej oczach narastające zdziwienie i strach. Gdy tylko skończyłam, od razu odeszła od nas.
- No i wreszcie widzę nasza kochaną Kami. – powiedziała Sylwia.
- Kocham was!!!! – powiedział Mikołaj przytulając moje koleżanki, na co zrobiłam duże oczy. – Jak wyście to zrobiły??
- Było ciężko, ale się udało. A ty jesteś naszym wielkim dłużnikiem. – powiedziała Sylwia.
- Przez to wszystko musiałam wstać o 4, żeby wyłączyć ten chory budzik, by nie zadzwonił. – powiedziała Niki.
- Naprawdę jestem waszym dłużnikiem. – powiedział przytulając mnie do siebie.
- Dziewczyny chciałabym was w tym momencie uświadomić, że nie żyjecie. – powiedziałam całując go w policzek. W tej samej chwili zobaczyłam stojącego przez nami  zdziwionego Arnolda.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mikołaj
Kami w pewnym momencie szybko się ode mnie odsunęła. Nie wiedziałem czego to było przyczyną do czasu, gdy nie zauważyłem stojącego przed nami Arnolda.
- Cześć  Arnold. – powiedziała Kamila podchodząc do niego.
- Cześć  Kamila. Mogłabyś mi to wytłumaczyć?? Co ty masz na sobie i co robisz z nimi ?? – pokazał na mnie  i chłopaków.
- Słuchaj porozmawiamy dzisiaj na długiej przerwie. Wszystko ci wytłumaczę.- on tylko pokiwał głową i już chciał odejść, ale go zatrzymałem.
- A może jednak Kamila powiemy mu teraz o co chodzi. We dwójkę. – powiedziałem podchodząc do mniej i otaczając ją ramieniem.
- To chyba nie jest dobry pomysł.  – powiedziała Kamila.
- Jeśli ty nie chcesz powiedzieć to ja to zrobię. Z Kamilą jesteśmy parą od połowy wakacji. – powiedziałem dumnie w jego kierunku na co mu opadła szczęka.
Podszedł do najbliższego stolika po czym na niego usiadł.
- A wytłumaczysz mi swój strój??  – zapytał patrząc na Kamilę.
- To jest mój normalny strój nie do szkoły. – powiedziała ze smutną miną przez to bardziej wtuliłem ją w siebie.
Myślałem, że po tym Arnold będzie zły czy coś w tym rodzaju, ale on tylko uśmiechną się patrząc na Kamilę.
- A już wątpiłem, czy nadaje się na tego psychologa, bo nie potrafiłem cię rozgryźć. A tu się okazuje, że prawie wszystko co potrafiłem odczytać o tobie to prawda. - powiedział  śmiejąc się.
- Ej mówiłam ci, że masz w siebie nie wątpić. Przecież od samego początku wiedziałeś, że jestem bardzo skomplikowaną osobą.  Masz naprawdę wielki talent. Już na początku pierwszej klasy rozpracowałeś każdą osobę w naszej klasie.  Nie wiedziałam, że aż tak ważne jest dla ciebie zrozumienie i mnie. – mówiąc to podeszła do niego i przytuliła się. Poczułem się wtedy trochę zazdrosny o niego.
- Ale widzisz wszytko się wyjaśniło. – powiedział cały czas się uśmiechając. – Tylko wiesz jest taka sprawa. Muszę z tobą o czymś ważnym porozmawiać.  – powiedział już trochę bardziej zmieszany.
- Mówi mi tu zaraz o co chodzi??
- Wiesz mogliby porozmawiać o tym bez świadków. - powiedział, a ja już myślałem o tym, że ta rozmów nie będzie mi sprzyjać. – Musisz mi w czymś pomóc, coś wymyśliła.
- Ale, o które wymyśliła ci chodzi?? – zapytała, a on się tylko zaśmiał.
- To z numerem telefonu i twoim rozkazem dzwonienia do jakiejś niby ciekawej osoby. – powiedział, a Kamili oczy od razu się zaświeciły.
- I co zadzwoniłeś?? – zapytała z wielkim bananem na twarzy.
- No.
- I rozmawialiście??
- No.
- I się umówiliście??
- No. – w tym momencie Łukasz zaczął się z nich śmiać. Kami tylko spojrzała na niego i od razu przestał.
- Kiedy??
- No na sobotę. – powiedział zmieszany.
- Nie wierze. Mów mi tu zaraz o wszystkim. – powiedziała z piskiem Kamila na co zaśmiałem się cicho.
- A możemy o tym porozmawiać później, gdy jego nie będzie w pobliżu.  – powiedział znów pokazując na nas, a  dokładniej na Łukasza. – Wiesz chciałbym mieć jeszcze chodź trochę życia w tej szkole.
- Przecież ty mnie masz życia!! – usłyszałem głos Łukasza.
- Porozmawiamy po lekcjach.– powiedziała z zachwytem Kamila, po czym obróciła się do mojego kolegi. -  A jeśli chodzi o ciebie, uważaj sobie, żebyś ty swojego nie stracił.
- Dobra nie spinaj się tak. – powiedział, ale Kamila już na niego nie zawracała uwagi.
- Uwierz mi czeka cię istne przesłuchanie. – mówiła z uśmiechem w stronę Arnolda.
- Tego się obawiam. -powiedział z przerażeniem w oczach.
- Nie bój się do tego czasu ją trochę ujarzmię. – powiedziałem podchodząc do nich i przytulając do siebie Kami.
- Ujarzmisz?? W jaki sposób?? – powiedziała odwracając się w moją stronę.
- Może taki. – powiedziałem i pocałowałem ją. Niestety nie trwało to długo, bo zadzwonił dzwonek, na co jęknąłem zawiedziony, a Kamila zaczęła chichotać.
Wszyscy usiedliśmy na swoje miejsca, gdy do sali wszedł nauczyciel.
- Dobra na dziś było długie zadanie, więc jestem pewien, że więcej niż połowa z was go nie ma. Zróbmy tak. Kamila i Arnold do tablicy, będziecie rozwiązywać zadnia, a ci co go nie mają przepisują. Jakby co ja tego nie widzę, więc pod koniec lekcji zostawcie je na biurku do sprawdzenia. – powiedział, a cała klas się śmiała. Nasz nauczyciel od biologii był bardzo młody i lajtowy, więc cała klasa go lubiła.
Tak jak powiedział do tablic podeszła moja dziewczyna i Arnold. Gdy nauczyciel zobaczy Kamilę zagwizdał.  
- Droga Kamilo co ci się stało?? – zapytał.
- Pan się mnie nie pyta tylko tych dwóch siedzących obok mnie. – powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Nie no teraz wyglądasz bardzo ładnie i seksownie. – powiedział z bananem na twarzy nauczyciel. We mnie aż się zagotowało.
-  Proszę pana, pan jest moim nauczycielem. – powiedziała z lekkim oburzeniem.
- Niestety młody też jestem. – powiedział, a ja miałem wtedy ochotę podejść do niego i zatrzeć mu ten głupi uśmieszek z twarzy. Mało mnie obchodziło, że jest moim nauczycielem.
- Radzę panu nie mówić takich rzeczy, bo po minie mojego chłopaka wnioskuję, że nie jest tym zadowolony. – powiedziała Kamila puszczając mi oczko.
- Który jest takim szczęściarzem?? - zapytał ją nauczyciel patrząc na całą klasę.
- Ten w przed ostatniej ławce na samym środku. Jeśli pan dalej nie wiem to chodzi o tego który właśnie zabija pana wzrokiem. – powiedziała śmiejąc się.
- No, no panie Mikołaju nie spodziewałem się tego po panu. Trafić na taką dziewczynę to trzeba mieć szczęście. Mądra i do tego piękna. Mam nadzieje, że pana może czegoś nauczy.
- Tym niech się pan nie przejmuje. Ona mnie cały czas czegoś uczy i zadziwia mnie na każdym kroku. – powiedziałem z uśmiechem na twarzy, na co Kamila zrobiła się cała czerwona na twarzy.
Reszta lekcji zleciała mi szybko, a na przerwie znów złapałem Kami.
- Skarbie możemy chwilę pogadać?? – zapytałem jej z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Tak. O co chodzi?? – zapytała mnie.
- No bo jest tak sprawa. Chciałem z chłopakami iść na kręgle po szkole, ale musielibyśmy się pilnować, żeby nie spóźnić się na trening. – powiedziałem, a on dalej z takim samym wyrazem twarzy patrzyła na mnie. – I mam takie pytanie. Czy moglibyśmy nie przychodzić na trening. – zapytałem się i już miałem uciekać by słyszeć jak na mnie wrzeszczy.
- Jasne. – powiedziała beznamiętnie i zaczęła iść w stronę klasy, w której mieliśmy mieć teraz matmę.
- Czy ty się właśnie zgodziłaś?? – zapytałem podbiegając do niej.
- Tak. Jestem dziś w bardzo dobrym humorze, więc wam na to pozwalam, ale jutro biegniecie 3 kółeczka więcej. – powiedziała uśmiechając się do mnie, na co przelotnie pocałowałem ją w usta i poszliśmy razem pod odpowiedni gabinet.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kamila
Lekcje minęły mi dziś bardzo szybko, a po nich razem w dziewczynami wróciłyśmy. Gdy już byłyśmy w domu, siedziałyśmy wszystkie w kuchni.
- To co dziś chłopaki będą robić na treningu?? – zapytała mnie Sylwia wchodząc do kuchni.
- Dzisiaj niech sobie trochę pobiegają i zagramy mecz, bo szczerze powiedziawszy nie chce mi się nic. – powiedziałam jedząc kanapki przy stole.
- Ok. – powiedziały dziewczyny po czym usiadły obok mnie przy stole i zaczęły jeść.
Po jakiejś godzinie byłyśmy na boisku wraz z chłopakami, którzy biegali w koło boiska.
- Chodźcie już starczy!!! – krzyknęłam w stronę piłkarzy.
- To co dalej robimy?? – zapytał jeden w nich, gdy już stali wszyscy przeze mną.
- Zagramy mecz. Podzielcie się na dwie drużyny. – powiedziała do nich.
- Ale przez to że niema Łukasza, Maćka i Mikołaja to nie będzie dobrego podziału. – poddział Olek, a ja wtedy zastanawiałam się jak z tego wybrnąć.
- Wiecie co, my zastąpimy ich. – powiedziałam pokazując na mnie i dziewczyny.
Po chwili razem z chłopaki biegłyśmy po boisku.
Po jakiejś godzinie skończyliśmy treningu i chłopaki poszli do szatni się przebrać, a my usiadłyśmy na murawie i zaczęłyśmy rozmawiać.
- Jak ja tęskniłam za tym wszystkim. - powiedziałam kładąc się na trawie.
- Jak dobrze rozumiem, że wcześniej nie miałaś w ogóle czasu wolnego. - powiedziała Niki uśmiechając się do mnie.
- A żebyś wiedziała. Wcześniej jedyne co robiłam, gdy wróciłam do domu, to robienie lekcji. - powiedziałam i cicho się zaśmiałam.
- To przy nas trochę od tego odpoczniesz i się zabawisz. Chodź coś mi się wydaje, że nawet, gdy wyjedziemy to Mikołaj nie da ci spokoju. - powiedziała Sylwia śmiejąc się.
- No mam nadzieje, że nie będzie to za częste.
- Czy ty musisz być dla niego aż taka szorstka. Przecież na pierwszy rzut oka widać, że jest w tobie zakochany po uszy, a ty za każdym razem robisz wszystko by tego nie zauważyć. - powiedziała Niki już bardzo poważnie.
- Może trochę, ale to tylko dlatego, że przy nim czuję się tak dziwnie. Jeszcze chyba tak nie  przy żadnym wcześniejszym chłopaku. Chciałabym się trochę przy nim trochę wyluzować, ale nie wiem jak. - powiedziałam czerwieniąc się na twarzy. Byłam pewna, ze teraz wyglądam jak burak.
- A może tak dałabyś mu trochę poprowadzić. Wiem, że lubisz mieć wszystko poukładane tak jak ty chcesz, ale on na pewno nie zrobi ci krzywdy.
- Och jakie to trudne. Wiem, że to byłby dobry pomysł, ale boje się, że po tym nie będzie już chciał się ze mną zadawać.
- Dziewczyno co ty gadasz. Przecież on patrzy na ciebie jak na jakiś święty obrazem, albo największy cud świata. Ja sama bym chciała, żeby jakiś chłopak popatrzył na mnie chodź w części tak jak Mikołaj patrzy na ciebie. - powiedziała z lekkim wyrzutem Sylwia.
- Ale to nic nie zmienia. Nie wiem, czy cokolwiek potrafiłoby udowodnić to, że mnie kocha. - powiedziałam z wielkim smutkiem.
- Jeśli ci to pomoże to razem z Sylwią trochę go wypytać co dokładnie do ciebie czuję, ale jestem na 100, ba 1000% pewna, że nie usłyszysz nic innego, niż to co już od nas usłyszałaś. - powiedziała Niki. Na te słowa przytuliłam je.
- Dzięki dziewczyny. Jesteście najlepszymi przyjaciółkami na świecie.
- Dobra idźmy już do tej szatni się przebrać, bo nie wrócimy przed wieczorem do domu. - powiedziała śmiejąc się Sylwia.
Po tym zaczęłyśmy iść w stronę szatni, by się przebrać.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mikołaj
Przez lekcje zastanawiałem się dlaczego Kamila zgodziła się nas puścić z treningu, ale nie miałem pomysłu.
Gdy usłyszałem dzwonek, który ogłosił koniec ostatniej lekcji, po czym poszedłem do szafki zostawić podręczniki. Po chwili obok mnie stali moi koledzy.
- Bo wreszcie nam nie powieszałeś. Możemy nie iść na trening? - zapytał Maciek.
- Tak. Kamila się zgodziła. Nawet nie musiałem jej prosić. - powiedziałem kierując się w kierunku wyjścia ze szkoły.
- Jak to?? - zapytał Łukasz ze zdziwieniem idąc za mną.
- Tak po prostu. powiedziała mi, że dziś ma dobry humor, więc możemy iść a jutro mamy tylko pobiec o dwa kółka więcej za dzisiejszy trening. - powiedziałem i zacząłem się kierować w stronę najbliższej kręgielni.
- Czyli jednak musimy zrobić coś na to, że nie ma nas dzisiaj na treningu.
- A co nie dasz rady przebiec dwa kółeczka więcej? - zapytałem patrząc na Łukasza, na co on tylko prychną. - A tak poza tym wydaje mi się, że to tylko po to, żeby chłopaki się nie czepiali. - powiedziałem.
W tym właśnie momencie doszliśmy na kręgielnie. Gdy weszliśmy do środka od razu zaczęliśmy się przygotowywać do gry. Jak już każdy nas był gotowy, zaczęliśmy grę.
- Co wy na to, żeby ten kto wygra mógł kazać innym zrobić jakieś głupie rzeczy. Coś w stylu wyzwań. - zaproponował Maciek.
- Coś ty, takie rzeczy robią dziewczyny. - powiedział Łukasz.
- Mi się tam podoba. - powiedziałem, na co Łukasz popatrzył na mnie z byka. - Łukasz potraktuj to jak wyzwanie.
- Jeśli mam patrzyć na to w taki sposób to spoko. Jeśli tak bardzo chcecie to niech wam będzie.
Graliśmy tak ok. 2 godzin, po czym okazało się, że Maciek wygrał.
- No dobra stary, mów jakie są te wyzwania. - powiedział Łukasz gdy siedliśmy przy naszym stoliku.
- Dobra zacznijmy od ciebie. Widzisz te dziewczyny przy stoliku w rogu sali. - popatrzyliśmy wszyscy w ich stronę. - Masz do nich podejść i przynieść numer od jednej z nich.
- Łatwizna. - powiedział po czym poszedł w kierunku wyznaczonego stolika. o niecałych 5 minutach wrócił do nas w serwetką, na której były napisane 3 numery.
- Teraz ty. - powiedział Maciek. - Przyznaj się co czujesz do Kamili, ale tak na prawdę.
- Szczerze to sam nie wiem. Gdy jest obok mnie, po prosu czuję się lepiej. Nie wiem dlaczego, ale cieszę się, gdy wywołam na jej twarzy uśmiech. Lubię ją całować i przytulać. Jestem szczęśliwy, gdy wiem, że jest bezpieczna. - powiedziałem uśmiechając się, bo zobaczyłem jej twarz przed oczami.
- Aż chce mi się rzygać. - powiedział Łukasz, za co od razu oberwał w tył głowy od Maćka.
- Pomogę ci to wszystko złożyć w jedną całość. Zakochałeś się Mikołaj.
- Wiesz co chyba muszę ci przyznać rację.
- Dobra chodźmy już stąd bo za chwilę nie wytrzymam. - powiedział Łukasz, po czym zaczęliśmy się zbierać do domów.
- Wiecie co chłopaki ja się jeszcze muszę przejść. - powiedziałem, żegnając się z nimi.
Po chwili już był pod  boiskiem i czekałem, aż Kamila wyjdzie do domu.
Już po jakiś 10 minutach zobaczył idące w jego kierunku trzy roześmiane dziewczyny.
- Mikołaj, co ty tu robisz? - zapytała zdziwiona Kamila.
- Czekam na ciebie, bo chciałem z tobą porozmawiać. - powiedziałem.
- Jeż co jest dziś zimno na dworze, więc chodź do mnie tam porozmawiamy. - powiedziała i wszyscy zaczęliśmy iść w kierunku mieszkania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kamila
Gdy doszliśmy do domu zastanawiałam się o czym tak ważnym Mikołaj chciał ze mną porozmawiać. Był bardzo spięty, więc nie wiedziałam czego się spodziewać, chodź wiem, ze nie jest to dla niego łatwe.
Dziewczyny poszły do mojego pokoju by nam nie przeszkadzać, a ja z Mikołajem do kuchni.
- Więc o czym chciałeś porozmawiać?? – zapytałam wstawiając wodę na herbatę.
- Wiesz, bo ja chciałem ci powiedzieć… powiedzieć, że… znaczy… ja tak jakby… może trochę… - jąkał się strasznie.
- Mikołaj uspokój się i powiedz mi to na spokojnie. – powiedziałam podchodząc do niego.
- Tylko problem jest w tym, że ja nie wiem jak ci to powiedzieć. – po tych słowach zamilkł chwilę. – Albo wiesz co już chyba wiem. – powiedział podchodząc do mnie. Złapał mnie mocno za ramiona i
pocałował z wielką namiętnością.
Nie spodziewałam się tego ale szybko oddałam pocałunek. Mikołaj od razu przyciągną mnie bliżej siebie i posadził na znajdującym się obok nas stolę. Ręce położył na mich biodrach, a ja swoje włożyłam w jego włosy. Zaczęłam ciągnąć go za końcówki na co jęczał mi w usta przysuwając mnie jeszcze bliżej siebie. Objęłam jego biodra nogami, by się ode mnie nie odsuną, a on przestał mnie całować i przeniósł swoje usta na moją szyję. Zaczęłam jęczeć, gdy zaczął ssać moją skórę pod uchem.
- HHHHHHHHyyyyyyy – usłyszeliśmy z drzwi o kuchni. Gdy odwróciliśmy tam głowy, zobaczyliśmy tam stojącą Sylwię.
- K…a. – powiedział pod nosem Mikołaj.
- Sorry, że wam przeszkadzam, ale woda się gotuję. – powiedziała, a ja dopiero teraz usłyszałam gwizd czajnika. 
Szybko odepchnęłam od siebie Mikołaja i pobiegłam wyłączyć gazówkę.
- To ja wam już nie przeszkadzam. – powiedziała Sylwia wychodząc z kuchni.
Razem z Mikołajem patrzyliśmy na siebie zmieszanym wzrokiem.
- Przepraszam cię Kamiś, trochę mnie poniosło. – pierwszy odezwał się do mnie.
- Wydaje mi się, że nie tylko ciebie. – powiedziałam lekko się rumieniąc.
- To chyba ja już pójdę. – i już chciał wyjść z kuchni, ale go zatrzymałam.
- Nie czekaj. – powiedziałam, a on od razu odwrócił się w moją stronę. – Może zostaniesz i obejrzysz z nami jakiś film?
- Bardzo chętnie. – powiedział uśmiechając się do mnie.
- To idź do mojego pokoju wybrać coś z dziewczynami, a ja w tym czasie zrobię popcorn i jakieś przekąski. – powiedziałam uśmiechając się do niego, aż wyszedł z pomieszczenia.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mikołaj
Jak bardzo byłem wściekły, gdy Sylwia nam przerwała w kuchni. Oczywiście jak zwykle od dłuższego już czasu.
- Cześć znów. Kamila wysłała mnie do was, by pomóc w wyborze filmu. – powiedziałem wchodząc do pokoju, w którym siedziały dziewczyny.
- A czemu nie siedzisz z nią w kuchni? – zapytała z lekkim zdziwieniem Niki.
- Jej zapytaj. – powiedziałem patrząc przy tym zabijającym wzrokiem na Sylwię.
- No co moja wina. Nie trzeba było włączać tej wody wcześniej. A tak poza tym to Kami by się na nic nie zgodziła. Jest zbyt porządna i nieśmiała. – powiedziała Sylwia.
- Możliwe, ale wtedy dostałbym kosza od niej, znów, ale jednak od niej. – powiedziałem na co Niki się zaśmiała. – Z czego się śmiejesz??
- Z waszej dwójki. Wyglądacie przekomicznie. A tak poza tym ani jedno, ani drugie nie ma racji.
-  Jak to?? – powiedzieliśmy  razem z Sylwią.

- Po pierwsze Kamila nie daje ci kosza, tylko po prostu boi się oddać ci inicjatywę. Po drugie Kami wcale nie jest porządna, ale o tym jak wybierzemy film. - powiedziała Niki, a my od razu siedliśmy przy komputerze wybierając film, który będziemy oglądać.  
Po chwili film już był wybrany, a my siedzieliśmy i czekaliśmy na to aż Niki zacznie swoją opowieść.  
- No to któregoś razu jak Kamila przyjechała do nas na wakacje poszłyśmy na domówkę do jednego z moich kolegów. Ciebie wtedy Sylwia nie było, bo byłaś na jakimś spotkaniu rodzinnym. Siedziałyśmy tam trochę, a Kami chyba miała jakiegoś lekkiego doła, bo trochę za dużo wypiła. Dobra trochę więcej niż trochę. I zaczęła tańczyć na stole. - tym momencie do pokoju weszła Kami. 
- Ty im nie opowiadasz o tej imprezie? - zapytała, a Niki tylko pokiwała głową. - Niki miałaś o tym nikomu nie mówić. Byłam wtedy bardzo pijana i nic z tego nie pamiętam.  
- Ale kobieto jak tańczyłaś wtedy na tym stole, wszyscy dosłownie wszyscy chłopacy się na ciebie gapili. I uwierz byłaś wtedy baaaardzo seksowna, bo nawet Adamowi staną, a on jest gejem. 
- Po pierwsze nie rozmawiajmy o tym, po drugie nie prawda. A teraz zacznijmy oglądać film, który wybraliście. - powiedziała siadając i wtulając się we mnie.  
-Zanim to, poczekajcie. - powiedziała Niki i zaczęła grzebać w telefonie. - O już znalazłam już. Mikołaj obejrzyj to i przyznasz mi racje.  
Podała mi swój telefon, na którym był włączony jakiś film. Po chwili już widziałem na telefonie obraz Kami tańczącej na stole. Od razu zaczęło mi się robić gorąco. Kami wyrwała mi telefon i wyłączyła film.  
- Miałaś to usunąć!!! - krzyknęła do Niki oddając jej telefon, na co ona tylko się uśmiechnęła.  
- Zatańczysz tak dla mnie kiedyś? - zapytałem Kamil i całując ją w czubek głowy. 
- Nigdy. - powiedziała bardziej się we mnie wtulając.  
- Czyli będę musiał cię upić. - powiedziałem obejmując cię rękami i nachylając się do twojego ucha. - A tym filmiki byłaś tak seksowna, że gdyby nie twoje koleżanki chętnie wziąłbym cię bez wahania na tej podłodze. - poczerwieniała na twarzy tak, że wyglądała jak mały buraczek. 
- Wiece co, włączmy już ten film. - powiedziała, a dziewczyny tylko się uśmiechnęły i włączyliśmy film.  
Gdy go oglądaliśmy widocznie byliśmy bardzo zmęczeni, bo zasnęliśmy wtuleni w siebie.  
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Czy ktoś to jeszcze w ogóle tu czyta. Proszę o jakikolwiek odzew, bo nie wiem, czy opłaca mi się to tu wstawiać!!!!!!!!